<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>postmodernizm &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/postmodernizm/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "postmodernizm"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 17:19:44 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Religijność Polaków]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 11:55:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Wbrew mniemaniu, które jest podtrzymywane przez większość polityków oraz media, religijność P]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Wbrew mniemaniu, które jest podtrzymywane przez większość polityków oraz media, religijność Polaków nie jest jednorodna. Nawet w obrębie samego Kościoła Katolickiego, który dba o wizerunek powszechności i jedności, występuje kilka typów religijności. W każdym bądź razie jesteśmy państwem, w którym religia odgrywa ciągle znaczącą rolę, w tym wpływa wyraźnie na kształt życia politycznego i prywatnego.<br />
Niejednorodna religijność polskiego społeczeństwa jawi się jako ciekawe zjawisko społeczne, które stanowi barwną mozaikę, ale też jest przyczyną konfliktów, które wyraźnie dążą do eskalacji. Współczesna Polska ma ten problem, że funkcjonują w niej jednocześnie i równolegle różne epoki. Podczas kiedy zachodnia Europa przeżywa od dawna kryzys związany z ponowoczesnością, która jawi się czasami jako skrajna laicyzacja, innym razem jako nowoczesny, czasami neopogański sposób przeżywania sacrum, Polska, jako ogół, dopiero wchodzi w epokę modernizmu i problemy z tym związane. Jeśli wielkie miasta są w zasadzie opanowane przez postmodernizm, to prowincja musi przejść jeszcze fazę modernizmu. Powoduje to cały szereg napięć w obszarze kultury i polityki. Trudno bowiem w oddzielić religię, która jest źródłem tożsamości, od zjawisk, które zachodzą w przestrzeni publicznej. Są one ze sobą powiązane bardzo mocno.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--><strong><br />
Przedmodernistyczny świat tradycyjnych wartości</strong><br />
Polska wieś i małe miasteczka, zwłaszcza na Podlasiu i Podkarpaciu, funkcjonują w dużej mierze w tradycyjnej siatce odniesień. Religijność wpisana jest w zarówno cykliczność świata przyrody (święta, posty) oraz w cykl życia osoby. Chrzest, I Komunia, Bierzmowanie, ślub i pogrzeb. Wszystkie te obrzędy są doskonale zintegrowane z życiem wspólnoty. Pomimo konserwatywnego obrazu świata, tradycyjne społeczności wydają się dysponować elastycznością, która objawia się dużą dozą tolerancji i umiarkowanej życzliwości wobec odmienności. Jest to zwłaszcza widoczne na Podlasiu. Gdzie prawosławni żyją we względnej zgodzie obok katolików, a między nimi przyjezdni z miast, którzy w ostatnim czasie coraz częściej wybierają życie na wsi, z dala od miejskiego zgiełku. Pomimo odmienności wszystko wydaje się funkcjonować w umiarkowanej harmonii. Nie zdarzają się pytania o wyznawaną religię ani o światopogląd. Dopóki nikt ostentacyjnie nie narusza panującego ładu, nie pojawiają się konflikty.<br />
Tradycyjna religijność osadzona jest w bardzo głębokich warstwach kultury i psychiki. Wyznawcy nie czują zagrożenia ze strony innych, bowiem mają ugruntowany obraz świata i czytelny kod etyczny, który pozwala im skutecznie funkcjonować zarówno wewnątrz własnej społeczności, jak i na zewnątrz niej.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Modernizm</strong><br />
Modernizm, który w wielkich miastach częściowo się już ukształtował i ustępuje powoli miejsca ponowoczesności, a w innych obszarach dopiero się pojawia, tworzy przestrzeń specyficznego funkcjonowania religijności. Mieszczaństwo, które w Polsce nigdy nie było dominującą grupą społeczną, a które w pewnej mierze było reprezentowane przez środowiska inteligenckie, powoli zastępowane jest przez klasę średnią. Jej członkowie są ukierunkowani na konkretne cele, czysto ekonomiczne. Część z nich urodziła się na prowincji, a do miasta przyjechali już jako dorośli ludzie. Są w związku w związku z tym wykorzenieni. Nie uczestniczą w życiu wspólnotowym, a wyznawana prze nich religijność nie jest już związana integralnie z życiem, ale stanowi często szczątkowy element kultury, związany bardziej ze sentymentem niż wyznawanymi wartościami. Etyka pracy w wielkim mieście jest obca tradycyjnej, ludowej religijności chrześcijańskiej. Jest związana ściśle z wydajnością pracy i osobistym sukcesem. Trudno pogodzić wartości świata tradycyjnych wartości z wymogami nowoczesności. Kościół oczywiście próbuje się dostosować do tych nowych warunków, ale odbywa się to, zdaje się, kosztem rezygnacji z tradycji. Życie religijne wielkich miast, jest płytkie. Szczątkowa warstwa inteligencka powoli wymiera, nowe pokolenia wykształconych ludzi funkcjonują w innych układach odniesienia. Oni już należą do innej epoki.<br />
Sobór Watykański II chciał wyjść na przeciw zmianom modernizującego się świata. Jednak zamiast odnowy, zafundował sobie głęboki kryzys, z którego do dzisiaj nie jest w stanie wyjść. To, co miało być dostosowaniem religii do współczesności, okazało się bardziej strzałem w stopę. Liczba wiernych rośnie proporcjonalnie do przyrostu ludności, ale owe statystyki opiera się na mało wiarygodnym liczeniu ochrzczonych. Tymczasem warunki życia Polskich emigrantów np. w Niemczech, gdzie przynależność do wspólnoty kościelnej jest związana z płaceniem specjalnego podatku, pokazuje, że wielu z nich jest gotowych wyrzec się wiary, aby oszczędzić kilkaset euro. Dlatego polski Kościół nigdy nie decyduje sie na wprowadzenie podobnego rozwiązania i pobierania daniny od wiernych, bo hierarchowie dobrze wiedzą, czym by się to skończyło.<br />
Modernizm, z którym Kościół na początku walczył, potem próbował go schrystianizować, okazał się zbyt twardym orzechem do zgryzienia. Tym bardziej dotyka to religijności, że zanim Kościół zdążył pogodzić się z faktem, że  średniowiecze minęło i świat poszedł do przodu, na horyzoncie pojawiło się nowe zjawisko, które ze względu na swoja strukturę nie daje się w żadnej mierze opanować przy pomocy tradycyjnych metod. Wobec postmodernizmu Kościół jest bezsilny. W jego obrębie religijność funkcjonuje w specyficzny sposób, który nie musi być związany ani z tradycją, ani tym bardziej życiem wspólnotowym.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Postmodernizm i fundamentalizm</strong><br />
Ponowoczesność, jak twierdzi Zygmunt Bauman, jest płynna, bez określonych granic, gdzie tak wszelkie byty, jak i określające je pojęcia, są w relacji swobodnego, wzajemnego oddziaływania. Media, dostępność wiedzy i informacji, która kiedyś była dostępna z ambony, gdzie kapłan wyjaśniał świat i opisywał go, sprawiły, że religijność nie ma w ponowoczesnym krajobrazie ani wyraźnych granic, ani nie jest źródłem tożsamości. Polacy dopiero wchodzą w ten etap. Dzieje się w to w czasie, gdzie sam postmodernizm zaczyna się już na świcie chwiać. Na jego miejsce pojawia się nowy fundamentalizm - bardzo charakterystyczne zjawisko, które skłonni jesteśmy dzisiaj przypisywać raczej islamowi. Tymczasem fundamentalistyczny reakcjonizm, który zaczyna dotykać także Polaków, stanowi dzisiaj największe zagrożenie. Uniwersalistyczna natura chrześcijaństwa, które w przeszłości była jego atutem, w wersji fundamentalistycznej znajduje się bardzo blisko zjawiska rozpoznanego w XX wieku jako totalitaryzm. Fundamentaliści, których wiara jest wykorzeniona i osadzona w bardzo płytkich warstwach świadomości, zyskują swoją siłę poprzez fiksację, która jest skierowana jako wrogi akt przeciw wszelkiej inności. Takie zjawiska są coraz częstsze, niestety, i u nas - od odgrzewanego ostatnio antysemityzmu, po niechęć wobec uchodźców i mniejszości. Ten typ religijności karmi się lękiem, który umiejętnie podsycany przez cynicznych przywódców, staje się główną siłą napędową tworu, który z tradycyjną religijnością ma coraz mniej wspólnego. Dostęp do mediów, o którym kiedyś fundamentaliści mogli tylko pomarzyć, jest doskonałym nośnikiem jednoczącej ich idei, która jest prawdzie tykającą bombą, która w skrajnie niekorzystnych może doprowadzić do kolejnej, cywilizacyjnej katastrofy. Fundamentalizm ów nie dotyczy tylko chrześcijaństwa. Jest zjawiskiem, które może dotknąć każdą ideologię, nawet skrajnie laicką.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Nowe „religie” oparte na materializmie</strong><br />
Jeszcze przed II wojną światową, znany filozof i pisarz, Walter Benjamin, współtwórca słynnej „Szkoły Frankfurckiej” rozpoznał i opisał kapitalizm jako zjawisko religijne. Idąc wyznaczonym przez niego szlakiem, możemy zaobserwować, jak struktura pojęć i zjawisk, tradycyjnie związana z religiami opartymi na wierze w transcendentną rzeczywistość, zostaje wciągnięta w wir globalnego kapitalizmu. Nietrudno dostrzec, jak kościoły zostały zastąpione przez centra handlowe, gdzie celebruje się nowy typ religijności, którym jest konsumpcjonizm. Towary stały się obiektami sakralnymi, które są pożądane przez masy nie z uwagi na ich rzeczywistą wartość, wyznaczaną przecz prawdziwe potrzeby, ale ze względu na ich znaczenie jako fetyszów. Wystarczy w niedzielne przedpołudnie zawitać do białostockiej Galerii Białej, aby ujrzeć nowy typ religii – celebrowanie zakupów, jako swoistego rytuału, przypominającego strukturalnie nabożeństwo. Dla jednych staje sie to substytutem, dla innych uzupełnieniem niedzielnej mszy. W świadomości niektórych Polaków nie ma sprzeczności między przestrzeganiem przykazania o święceniu dnia świętego, a kupowaniem i spacerowaniem do sklepach. Atrakcyjność wystawianego towaru wygrywa z nudnym tonem kaznodziei, który posługuje się językiem, którego i tak większość już nie rozumie.<br />
Inny typ materialistycznej religii to tzw. nowa lewica, reprezentowana w Polsce przede wszystkim przez środowisko Krytyki Politycznej. Wydany przez nich ostatnio „Przewodnik po lewicy” wygląda jak katechizm. Struktura i wygląd tej małej, książeczki nawiązuje wyraźnie do tego typu wydawnictw katolickich, jak i do „Czerwonej Książeczki” przewodniczącego Mao. Z pewnością był to zabieg celowy. Nowolewicowa immanetyzacja sensu, zastępująca transcendencję prawdy wyrażaną przez chrześcijaństwo nie jest zresztą niczym nowym. Zjawisko to odkrył i opisał niemiecki filozof Eric Vogelin, który zarówno w komunizmie jak i w nazizmie ujrzał  typowo religijną strukturę. Boga zastąpiła prawda idei, a raj zamieniono na doskonałe państwo uniwersalnej sprawiedliwości.<br />
Nowa lewica nie walczy dzisiaj, jak dawniej komuniści, z religijnością. Próbuje ją jednak umieścić w obszarze zjawisk społecznych, który wymagają emancypacji uczestniczących w nich ludzi. Samej religii nie zwalczają, bo wiedzą, że jest to niemożliwe. Oni ją chcą wyemancypować, czyli wyrwać z tradycyjnych układów odniesienia.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Sekty</strong><br />
Zupełnie innym zjawiskiem są sekty. Wydaje sie jednak, że jest to przede wszystkim problem natury psychiatrycznej. Od końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku pewien margines naszego społeczeństwa dał się zwieść różnego rodzaju grupkom, często odwołującym się do dalekowschodnich tradycji. Oczywiście, wyłączyć z tego należy takie zjawiska jak buddyzm, który nie jest sektą, ale stanowi substytut tradycyjnej religijności. Polscy buddyści bowiem w dużej mierze charakteryzują się poziomem dewocji podobnym w przejawie i intensywności do tego, który wynieśli ze swoich chrześcijańskich domów. Sekciarstwo nie jest li tylko związane z małymi grupkami religijnymi. W nurcie samego Kościoła Katolickiego od wielu lat daje się zauważyć nowy sposób tworzenia wspólnot religijnych, funkcjonujących poza strukturą parafialną. Są to wszelakie grupy charyzmatyczne, nawiązujące zarówno do ruchu oazowego jak i do protestanckich pierwowzorów, skąd  czerpią inspirację. Nawiedzenie „duchem świętym”, uzdrawianie, mówienie językami (tzw. glososalia) oraz fanatyczna wiara w posiadany przez siebie klucz do rzeczywistości sprawiają, że są to zjawiska typowo sekciarskie, pomimo tego, że pozostają one w kanonicznej jedności z Kościołem.<br />
Mylą się jednak ci, którzy przypisują im jednoznacznie destrukcyjny charakter. Za wyjątkiem tych sekt, które są jednoznacznie organizacjami półprzestępczymi, większość z nich to wspólnoty ludzi, u których problemy psychiczne wystąpiły znacznie wcześniej, niż wstąpili do tych organizacji. Fanatyczna wizja świata i neoficki typ egzaltowanej religijności, to typowe mechanizmy psychopatologiczne, skutecznie uleczalne przed współczesną medycynę i psychologię. Niemniej stanowią one ciekawy obiekt badań religioznawczych, gdzie bardzo wyraźnie można zobaczyć procesy, które zachodzą w przedmiocie współczesnej religijności, która nigdy już nie będzie taka jak dawniej.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Religia przyszłości</strong><br />
Można przypuszczać, że przyszłość będzie dzielona między fanatyków religijnych, wykształconych i świadomych racjonalistów oraz wymierające resztki wierzących, dla których religia była dotąd elementem ich tożsamości. Oprócz tego, w płynnym i skomercjalizowanym świecie, w którym żyjemy, religia niedługo się stanie jednym z towarów, doskonale prezentującym się w zestawie ofert świata wolnego rynku. W USA to zjawisko jest znane do dawna. Teraz i polski Kościół powoli będzie musiał się przekonać do tego, że bez konkurowania z centrami handlowymi i mediami, religia chrześcijańska skazana jest na wymarcie. Niektórzy hierarchowie już o tym wiedzą i umiejętnie wpisują się w wolny rynek. Tyle, że to już nie jest religia, jaką znamy. To jest już nowy świat, w którym wielu z nas nie potrafi żyć.<br />
Tak jak ongiś Kościół wchłaniał w siebie pogaństwo, potem zdobycze nauki i nowoczesności, tak teraz sam stał się elementem płynnego świata ofert, z których każdy może swobodnie wybierać. Religia wkracza w sferę globalnego, który zawłaszczył całą przestrzeń publiczną, sprawiając, że wszystko może być przedmiotem marketingu, handlu i wymiany. Mówiąc językiem Marksa, religia wyalienowała się i tylko kwestią czasu jest, kiedy obróci się przeciwko swemu twórcy – współczesnemu człowiekowi, który w odróżnieniu od człowieka osadzonego w tradycji jest całkowicie nieobliczalnym bytem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[apel Dziadka który musi pić samotnie do lustra a chciałby we 2:0 (2.0)]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=875</link>
<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 10:26:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=875</guid>
<description><![CDATA[– Wezwałem dziś rano Pana Gospodarza Ciecia do natychmiastowego wszczęcia procedur pozbawienia ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><em>– Wezwałem dziś rano</em> <strong>Pana Gospodarza Ciecia</strong> <em>do natychmiastowego wszczęcia procedur pozbawienia</em> <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44651832,121276402,5202395,0,forum.html"><strong>meldunku klatkowego</strong></a> <em>tych osób, które występują <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44652634,121277926,5202395,0,forum.html">w narodowych barwach</a></em> <strong>Naszej Klatki</strong> a chodzą pić do Innych Obcych na Klatkę sąsiednią czyli wrogą albo co gorsza na <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,nsa;potwierdza;wolnosc;zameldowania;na;ogrodku;dzialkowym,12049.html">pobliskie działki postpracownicze</a>…</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z serii “Dziwy Świata” albo postmodernistyczna pieśń przyjaźni polsko-tajwańskiej]]></title>
<link>http://kubastation.wordpress.com/?p=193</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 10:18:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>kuubaa2</dc:creator>
<guid>http://kubastation.wordpress.com/?p=193</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Możliwe są jedynie kombinacje i permutacje&#8221; John Barth (Literatura wyczerpana)
Tele]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/YuFrpQPmp8I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/YuFrpQPmp8I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>"<em>Możliwe są jedynie kombinacje i permutacje</em>" John Barth (Literatura wyczerpana)</p>
<p>Teledysk z serii "Metafizyczne Dziwy świata" albo "postmodernistyczne moce chaosu atakują". Jednym slowem: nasza, polska Budka Suflera po tajwansku.</p>
<p><em>Podpatrzone: natiwa.wordpress.com</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czytelnia pod Rabarbarem]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/?p=655</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 16:55:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/?p=655</guid>
<description><![CDATA[Siedzę w czytelni; - bez żadnych określeń i epitetów, i jest w tej abstynencji i ograniczeniu b]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Siedzę w czytelni; - bez żadnych określeń i epitetów, i jest w tej abstynencji i ograniczeniu bezradne westchnienie, cicha kapitulacja przed nieobjętością transcendentu, gdyż żadne słowo, żadna aluzja nie potrafi zalśnić, zapachnieć, spłynąć tym dreszczem przestrachu, przeczuciem tej rzeczy bez nazwy, której sam pierwszy posmak na końcu języka przekracza pojemność zachwytu.</p>
<p style="text-align:justify;">Oto siedzę więc i patrzę, jak pęcznieje we mnie skwarność minut przekładających się na zejście pani w rozmemłanych laczkach do katalogu czasopism, wyszukanie wśród nich magicznej sygnatury 1705, dźwignięcie <em>Przeglądu Humanistycznego</em> opatrzonego tymże  nieprzypadkowym zestawieniem cyfr i przetransportowanie go razem z Wellekiem i Curtiusem na pierwsze piętro mojej ulubionej biblioteko-czytelni.</p>
<p style="text-align:justify;">W tym czasie - kiedy rozgrywa się ten dramat: <em>sprawdź numer sygnatury, odczytaj 4, weź 5 i oddeleguj odpowiednie woluminy do stolików czytelników</em> - siedzę i wgapiam się w stolik pana prowadzącego, przy którym mójże swat we własnej swej filologicznej postaci gestem uczelnianym wyraża chęć odebrania fiszek o immanentnych numerach-odpowiednikach kodujących historię nowożytną najtin forty fri.</p>
<p style="text-align:justify;">Siedzę i zastanawiam się, czy w tej recepcji głębokiej, w mocnym spojrzeniu, przelotnym zauważeniu i drgnięciu ręki - zauważy on moje leserstwo i obibodztwo, wciąż i wciąż wstrzymujące mnie przed zaliczeniem egzaminu z jego fakultatywnej <em>Literatury polskiej wobec Holokaustu.</em> No i czy nie będzie mu przykro, że na biurku mam zamiast Ankersmita, Czerniakowa i Bieńczyka - Łotmana, Skwarczyńską i jakieś cuda francuskie na E.</p>
<p style="text-align:justify;">Paradygmat spotkania już po chwili zaklinam w niebyt i patrząc, jak pani katalożka w rozmemłanych laczkach przynosi mi tom 4 miast 5, pozwalam rosnąć we mnie rabarbarowi i pęcznieć, i jeszcze przekładać się na nieskończoność, zakwitając ziemniakiem.</p>
<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-656" src="http://bawidelka.wordpress.com/files/2008/05/800px-rabarbar_lodygi.jpg" alt="" width="250" height="188" />Toteż kwitnąca i rumiana - wstaję i idę, i rabarbanie na pół odległości między mną a panem prowadzącym i jeszcze wtykam mu pędy rabarbarowe w kieszenie, i jeszcze proszę o zmienienie woluminów, gdyż te są z metodologii badań interdyscyplinarnych w kontekście takichże komparatystycznych, a mnie potrzeba metodologii komparatystycznych w świetle badań interdyscyplinarnych <em>status quo</em>. Po czym wracam na miejsce i wciąż w tej samej kapitulacji wobec wielkości transcendentu obserwuję zatłoczoną dziś niebywale czytelnię, tkwiącą w półmroku i piszczeniu świateł drogowych za oknem, między Gwarną a Marcinem, jakby w oczekiwaniu na kompot z rabarbaru.</p>
<p style="text-align:justify;">I przed oczyma duszy mojej widzę panią w rozmemłanych laczkach, jak na tym swoim stukonnym stoliku wwozi nie historie radzieckie, nie Ronsarda, nie Lovejoy'a i nie historię sztuki, a dzbanek z chłodnikiem letnim i miskę pełną jagód maczanych w syropie klonowym. A potem stepując i plując biedronkami rozlewa wszystkim uczestnikom uczty intelektualnej to płynnienie się pogód i wzmaża w nas smażenie się dnia, rozkleja powieki, pozwala ślinie puszczać się w kąciku ust i zaklinać w bańki huśtające się na krawędzi wargi. I jest w tym pierwszy posmak na końcu języka, który przekracza pojemność zachwytu.</p>
<p style="text-align:justify;">***</p>
<p style="text-align:justify;">I kiedy potem dostaję już <em>Przegląd </em>właściwy, <em>Przegląd</em> mój, ukierunkowany na egzamin z teorii komparatystycznych i innych cudów na kiju, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pachnie on rabarbarem i szałwią, i że błysk oka w kąciku między jedną półką a drugą, w której zaklinował się rozmemłany laczek, nie jest przypadkową wypadkową promieni słonecznych, a iście piekielnym talentem pani katalożki do zaklinania pozornie nudnych przestrzeni w kromkę posmarowaną masłem nieskończoności .</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[David Lynch - skandalista czy postmodernista]]></title>
<link>http://netkobiety.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 23:10:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>netkobiety</dc:creator>
<guid>http://netkobiety.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Niesamowite to za mało powiedziane. Straszne, absurdalne, pokręcone, diabelnie nudne, niezrozumia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://netkobiety.files.wordpress.com/2008/05/lynch.jpg"></a>Niesamowite to za mało powiedziane. Straszne, absurdalne, pokręcone, diabelnie nudne, niezrozumiałe, chore, durne, tajemnicze, surrealistyczne, groteskowe...Tak określane są <a href="http://www.netkobiety.pl/t154.html">filmy Davida Lyncha</a>. Dla laików to czysta abstrakcja - zero fabuły, po prostu nuda. Dla miłośników jego twórczości- to prawdziwa gratka, zabawa z postmodernistyczną sztuką, dzięki której można odkryć najgłębsze i najdziksze oblicza ludzkiej natury. Lynch próbuje nam udowodnić, że ludzki umysł to labirynt, studnia bez dna i nikt z nas tak naprawdę nie zna siebie do końca. David Lynch, to z całą pewnością skandalista, ale przede wszystkim wielki artysta postmodernistyczny robiący filmy z górnej półki.</p>
<p>Kino postmodernistyczne, awangardowe jest mieszanką stylów i gatunków, stawia na chaos, różnorodność nadmiar, przesadę. Korzysta z zapożyczeń, cytatów, żartów, kalamburów, piętrzą się w nim symbole i metafory, nie może być zatem mowy o jednoznaczności. Często pojawiają się w nim spowolnienia lub rwanie toku akcji. Lynch to  mistrz metafory i absurdu, stawiający przede wszystkim na niesamowitość: <em>Chodzi o to by stworzyć poczucie tajemnicy(...)Przecież w życiu zdarzają się neizrozumiałe rzeczy, ale kiedy pokazuje się je w kinie ludzie zaczynają się niepokoić.</em></p>
<p>Lynch nigdy publicznie nie interpretuje swoich filmów: <em>Film robi się po to, by go oglądać(...)Tajemniczy i ciemny, oto najpiękniejsze z istniejących słów</em> - zwykł mawiać grając na skłoności widzów do analizowania a nie przeżywania.</p>
<p>Klimat jest chyba najważniejszy w filmach Lyncha. Atmosferę reżyser buduje operując głównie kolorem(czerń i czerwień) oraz dźwiękiem. Tło filmów jest zwykle ciemne( Czarna Chata w <em>Twin Peaks</em>). Przeważają sceny rozgrywające się pod osłoną nocy(<em>Blue Velvet, Zagubiona autostrada</em>), przy zasłonietych zasłonach- zwykle są to czerwone kotary( czerwony pokój). Pojawiaja się też ciemne elementy jak popiół, błoto , krew. Czerń według Lyncha daje wrażenie głębi, zbyt dużo kolorystyki dawałoby natomiast po prostu realność.</p>
<p>Ogromną rolę odgrywają też budujące nastrój  dźwięki - rewelacyjne <em>Fallin</em> Julee Cruise z<em> Miasteczka Twin Peaks</em> czy utwór <em>Blue Velvet</em> a nawet muzyka zespołu  Rammstein w <em>Zagubionej autostradzie</em>. I tu ujawnia się dwuwarstwowość- z jednej strony zwykłe historie, z drugiej ich wieloznaczność.</p>
<p>Lynch uwielbia umiejscawiać swoje historie w sielskich i sympatycznych miasteczkach amerykańskich, np. Twin Peaks. Z pozoru piękne, szybko ujawniają swe ciemne strony: popełnione zbrodnie, dzikie instynkty ludzkie, sadomasochstyczne skłonności. Całe to zło nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza ludzkiej nieokiełznanej i niezbadanej natury.</p>
<p>Owej metaforyczności służyć mają wprowadzane celowo przedmioty, np. ucho(<em>Blue Velvet</em>)- symbol głębi, ogień(Dzikośc serca)- jako odpowiednik agresji, mocne makijaże próbą ukrycia się przed sobą, słuchawki telefoniczne i literki(<em>Twin Peaks, Alfabet</em>), postaci- Tajemniczy Mężczyzna z <em>Zagubionej autostrady</em> czy Człowiek Stamtąd z <em>Miasteczka Twin Peaks</em>.</p>
<p>Lynch wprowadza też aluzje, np. wiele elementów z <em>Czarodzieja z Oz</em> można odnaleźć w <em>Dzikości serca</em>( postać Bobby'ego i Dobrej Wróżki). Reżyser między tragizm wplata komizm i groteskę, m.in. płaczący policjant Andy Brennan (<em>Miasteczko Twin Peaks</em>), płonące sutki(<em>Blue Velvet</em>),ciastka wiśniowe będące specjalnością mieszkańców Twin Peaks.</p>
<p>Lynch nazwany kiedyś <em>papieżem filmowego postmodernizmu</em> z całą pewnością zasługuje na to miano. On doskonale wie na czym ma polegać dobre kino: ma mieć klimat, ma szkokować, wywoływac emocje, czasem strach, zmuszać do myślenia(często bezskutecznego).Nie każdy potrafi zrozumieć filmy Lyncha, ale to nieistotne- ważne żeby poczuł dreszcz emocji, uświadomił sobie, że pod przykrywką układności i piękna czai się ukryte ZŁO i niegdy tak naprawdę nie wiadomo kiedy pokaże swoją paszczę.</p>
<p>Do dyskusji na temat <a href="http://www.netkobiety.pl/t154.html">Inland Empire Davida Lyncha</a>, <a href="http://www.netkobiety.pl/f10.html">kultury</a>, <a href="http://www.netkobiety.pl/t44.html">filmów na które warto iść do kina</a>, festiwali, koncertów, <a href="http://www.netkobiety.pl/t481.html">książek, które czytacie</a> zapraszam na nasze <a href="http://www.netkobiety.pl/">forum kobiet</a>.</p>
<p>eVa</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sokal Aldatmacası]]></title>
<link>http://aniden.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 21:54:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>amacinho</dc:creator>
<guid>http://aniden.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Alan Sokal, fizikçi bir abi. Solcu olduğunu da söylüyorlar. 1996&#8242;da Social Text adlı bir ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Alan Sokal, fizikçi bir abi. Solcu olduğunu da söylüyorlar. 1996'da Social Text adlı bir <a href="http://aniden.wordpress.com/pomo/">pomo</a> (postmodern) dergisinde editörlerin hoşuna gidecek zırvalarla dolu, tam bir postmodern makale yayınlatmaya kalkmış. İşi ilginç kılan, bu makalenin içinde lise seviyesinde fizik bilen veya biraz sağduyu sahibi insanları dehşete düşürecek mantık hataları yapması, otoritelerden alıntı yapıp bu alıntıları doğru kabul etmesi ve hatta onları yanlış yorumlaması olmuş. "Aydınlanma sonrası insanlara dayatılan batıcı hegemonyanın dogmalarına takılı kalmış doğal bilimciler" gibi dergi editörlerinin ağzının suyunu akıtacak yemler atmayı da unutmamış. Dergi de has bir fizikçiden gelen böyle bir makalenin üstüne atlamış tabi. Sonrasında Alan Sokal'ın "Siz pomo'lar daha ne yaptığınızı bilmiyorsunuz!" tadındaki açıklaması yankıları bugün dahi süren bir tartışmayı başlatmış.</p>
<p>Pomo'lar arasında "Biz de sizin bilimsel yönteminizle dalga geçmek için süper mantıklı, süper aydınlanmacı bir makale yazıp göndersek tabi ki kabul edersiniz. Bunda şaşacak bir şey yok. Sizin zaten zırva olduğunu düşündüğünüz bir şeyi yazıp sonra da bizim onu yayınlıyor olmamızı kendi iddianıza argüman olarak göstermeniz gülünç." diyenler var. Alan Sokal bu eleştiriye itiraz olarak yazdığı makalenin güzel bir pomo makalesi olması dışında bariz fiziksel ve mantıksal yanlışlıklar içerdiğini, ardarda geldiğinde gramatik olarak kurallı ama hiçbir anlamı olmayacak cümleler kurmaya çalıştığını, bunların hiçbirinin farkedilmediğini söylüyor.</p>
<p>Makalenin başlığı: "Transgressing the boundaries: toward a transformative hermeneutics of quantum gravity".</p>
<p>Yapacak işi olmayıp da okumak isteyenler için: <a href="http://links.jstor.org/sici?sici=0164-2472%28199621%2F22%290%3A46%2F47%3C217%3ATTBTAT%3E2.0.CO%3B2-S">http://links.jstor.org/sici?sici=0164-2472%28199621%2F22%290%3A46%2F47%3C217%3ATTBTAT%3E2.0.CO%3B2-S</a></p>
<p>Konu hakkında yazılmış güzel bir denemenin Türkçe çevirisi için: <a href="http://www.zmag.org/Turkey/masokal.htm">http://www.zmag.org/Turkey/masokal.htm</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Siyasetin Sanallaşması Üzerine]]></title>
<link>http://kisakes.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 11:45:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Deniz Yürür</dc:creator>
<guid>http://kisakes.wordpress.com/?p=25</guid>
<description><![CDATA[
Cumhurbaşkanlığı seçimiyle başlayan süreç, yaşanan siyasi gerilimler, kamplaşmalar, geni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://kisakes.files.wordpress.com/2008/04/heartmachine1.jpg'><img src="http://kisakes.wordpress.com/files/2008/04/heartmachine1.jpg?w=128" alt="" width="128" height="98" class="alignnone size-thumbnail wp-image-27" /></a><br />
Cumhurbaşkanlığı seçimiyle başlayan süreç, yaşanan siyasi gerilimler, kamplaşmalar, geniş katılımlı mitingler, e-muhtıralarla birlikte hızla tırmandı ve çözüm erken seçimde bulundu. Erken seçimin özellikle laiklik/anti-laiklik karşıtlığı üzerinden türeyen gerilimlere ilaç olup olmayacağını öngörebilmek, ülkenin her an yeni bir gelişmeyle “çalkalandığı” bu günlerde oldukça zor gözüküyor. Çekine çekine de olsa artık “üstyapısal” diye nitelemek zorunda kaldığımız bu tartışmaların bütün gürültü ve patırtısından sıyrılıp erken doğmuş veya geç kalmış bu seçimi, özellikle 70'li yılların ortasından itibaren şekillenen süreçte kapitalist dünyanın seçimleriyle ilgili yapılan “siyasetin sanallaşması” tespitiyle birlikte değerlendirerek genel bir çerçeve çizmek, tikelin hızlı ve tüketici atmosferine atlarken kılavuz çizgilerimizi kaybetmemek ve “karmaşanın içinde, karmaşadan uzakta” bir pozisyon alabilmek için zorunlu gözüküyor.<br />
<!--more--></p>
<p>Büyük harfle yazılan “Seçim”e yönelik süregiden tartışmaların özellikle sosyalist ve anarşist diskurda eskiden beridir kendine yer bulduğunu ve tespitlerin çoğuna aşina olduğumuzu da gözeterek tartışmayı daha çok kapitalizmin yeni bir kisveye büründüğü (tabi bu kapitalizmin baştan aşağıya değiştiği ve artık yepisyeni bir “şey”e, “tanımlanamayan sömüren cisim”e dönüştüğü anlamına gelmiyor.) neoliberal döneme özgü siyasetin sanallaşması kavramsallaştırması çerçevesinde şekillendirmeye çalışacağız.</p>
<p>“Siyasetin sanallaşması” kavramsallaştırmasının genel olarak önem kazandığı dönemin postyapısalcı ve postmodernist çözümlemelerin öne çıktığı bir dönem olduğunu ve kavramsallaştırmanın özellikle küreselleşme tartışmaları ekseninde sıkça kullanıldığını göz önünde bulundurduğumuzda, siyasetin sanallaşması olgusunu postyapısal ve postmodernist diskurun kavramsal düzlemi içerisinde bir yere oturtmak bir zorunluluk halini alıyor. Bunun için de her şeyden önce sanal ve sanallaşma kavramlarını postyapısal çerçeve içerisinde betimlememiz ve sonrasında olgusal bir çerçeveye geçiş yapmamız gerekiyor.</p>
<p><strong>Sanal ve Sanallaşma</strong><br />
Sanalın kendisini bir realite olarak dayatabilmesinin önkoşullarından birisi sanal gerçekliğin oluşmasıdır. Sanal gerçeklik ise simülasyonun belirlediği sınırlar içerisinde şekillenir. Gerçekliğin sanal ortamdaki temsilinden oluşan simülasyon, kendisini imlediği nesneler dünyasından koparması ve yeni bir gerçeklik yaratmasıyla, daha net bir tabirle imgenin temsil ettiği gerçekliği temsil etme yetisini kaybetmeye başladığı noktada sanal gerçeklik ortaya çıkar. Sanal gerçekliğin olmazsa olmaz koşullarından birisi temsil yeteneğini kaybetmiş imgenin kendi gerçekliğini, bu gerçeklik üzerine kurulmuş ve temsil yeteneğini gerçekleşmiş olan kopuş aracılığıyla vareden/varetmiş sayılan sonsuz sayıda yeni imgeyle desteklemesi; sanallığının, dolayısıyla “gerçekliğinin” içsel sınırlarını belirlemesi ve pek çok durumda gerçeklik alanını genişletmesidir. Nesnelerle olan bağlantısı silikleşmiş olan imge, yarattığı gerçekliğin sınırları içerisinde kendisine referans veren pek çok imgeyle birlikte içsel olarak tutarlı olma ve yayılma eğilimi gösteren, ama bir yandan da kendi temsil noktasını, yani simülasyonla yeni bir “nesnel gerçeklik” olarak sanal gerçeklik arasındaki geçişi, bulanıklaştırması sebebiyle açık veren bir gerçeklik yapısı oluşturur.</p>
<p>Bu bağlamda sanalın gerçekle olan bağlantısı pek çok postyapısalcının görmezden gelme eğiliminin aksine sırf Lacancı/ Zizekçi anlamıyla küçük, demir bir gerçeklikle ilişkisi olması ve bu bağlantı noktasını perdelemesi sebebiyle kurulabilmektedir, çünkü simülasyonun kendisi de her ne kadar çıkış noktasını bulandırmaya çalışırsa çalışsın en nihayetinde bir üründür.</p>
<p>Siyasetin sanallaşması kavramsallaştırmasının içinde demir gerçeklikle bağlantı kurabileceğimiz nokta aslında “sanallaşma” kavramında içkin bir şekilde kendine yer bulmaktadır. “Sanal olma” durumuna, yani devinimsiz, mutlak bir “gerçeklik” durumuna geçme halini ister istemez betimleyen ve bizce olgusal olarak betimlemek zorunda kalan “-laşma” eki, sanallık kavramına ancak yapının kendisini sürekli olarak yeniden yaratması (yapının özkurallaması) sayesinde (ki zorlama olarak)yerleştirebileceğimiz tarihselliği, kapıdan kovarken, bacadan içeri almaktadır.</p>
<p>Bu açıdan bakıldığında siyasetin sanallaşması yaklaşımı kavramsal olarak da tarihsel bir sürece, yani simülasyonla gerçeklik arasındaki bağlantıya(ki burada bahsi geçen gerçeklik kesinlikle pozitivizmin “nesnel” gerçekliği anlamında kullanılmamakta, göreli yapısıyla, bir iktidar alanı olarak gerçeklikle ilişkilendirilmektedir.) referans vermektedir.</p>
<p><strong>Siyasetin Sanallaşması</strong><br />
Siyasetin sanallaşması kavramsallaştırması en genel anlamıyla tek kutuplu dünyada siyaset adı verilen kurumun sınırlarının net bir şekilde çizilmiş olduğu; siyasetin, merkezinde ekonominin bulunduğu altyapısal öğelere temasının en aza indirgendiği, süregiden bütün siyasi tartışmaların üstyapının çeşitli katmanları içerisinde cereyan eden değişimler ve dolayısıyla gerilimler ekseninde döndüğü saptamasına dayandırılıyor. Postmodern dünyada, daha net bir şekilde ifade etmek gerekirse küreselleşme paradigması içerisinde kitlelerin hangi siyasi odağı seçtiğinin bir önemi bulunmamakta, çünkü artık seçeneklerin her biri diğerinden sadece birkaç noktada farklılaşıyor ve bu farklılaşmaların hiçbirisi sistemin temel dayanak noktaları ve yapısıyla ilgili değil. Özellikle ABD demokrasisi üzerinden verebileceğimiz bir örnekle artık “demokratlar”ı veya “cumhuriyetçiler”i seçmek bir anlam ifade etmiyor. Her iki partinin ekonomiyle ilgili planları, projeleri ve çözüm önerileri birbirine benziyor. Siyaset arenasının sansasyonelliği, magazin dünyasının sansasyonelliğini çağrıştırmakta. Bir yanıyla gündem sürekli olarak değişirken, gündemi belirleyen olaylar dizisi “vatandaş”ın hayatını çok az etkilemekte. Bireylerin hayatlarının gerçekten etkilendiği noktalar ise küreselleşme sürecinin gerektirdiği üzre, kamusal alanın tasfiyesi, sosyal devletin budanması, her alanda yürürlüğe konan özelleştirme politikaları sonucunda yaşam kalitesinin düşmesi, yoksulluğun, açlığın ve sefilliğin artması.</p>
<p>Bu sonuçlara sebep olan yapının dinamikleri ise hükümetlerin, partilerin ve onların “karizmatik” liderlerinin ulaşabileceğinin ve değiştirebileceğinin çok ötesinde. Dolayısıyla özellikle seçim dönemlerinde etkisini geniş kitleler nezdinde arttıran, fakat seçimin sonrasında da herhangi bir yapısal dönüşümle sonuçlanmayan bir “oyun” oynanmakta.</p>
<p>Kavramsallaştırmanın bu haliyle siyaset arenasının başlı başına bir simülasyona dönüştüğünü, öznelerin (gerek seçilenler, gerekse de seçenler babında) kendi nedenselliklerini bu sanal gerçeklik içerisinde yitirdiklerini ve özellikle kapitalizmin kendi kendine çalışan bir makine olarak tasvir edebileceğimiz küreselleşme aracılığıyla kendini sürekli olarak yeniden yapılandırdığını söyleyebiliriz. Bu noktada makinenin beyni olarak çokuluslu şirketleri ve dişlileri olarak da IMF, Worldbank gibi uluslararası finans kurumlarını, MAI ve GATS gibi uluslararası anlaşmaları ve de seçimle işbaşına gelmeyen bürokrat ve teknokratları betimleyebiliriz.</p>
<p>Küreselleşme makinesinin gücü karşısında siyasetin gerçeklikle bağlantısını başarıyla koparmış olan bir simülasyon olarak içler acısı bir halde bulunduğu fikrine sahip olmamız işten bile değil. Üstüne üstlük geçelim cumhuriyetçilerle liberalleri, önümüzdeki seçimlerde oyların bölüneceği iki kutba, yani AKP ve CHP’nin parti programlarına, eylem planlarına baktığımızda da bunu rahatlıkla görebiliyoruz. İki parti de AB ile ilişkileri sürdürecekleri ve AB kriterlerini uygulayacaklarını, özelleştirmelere devam edeceklerini, IMF gibi kuruluşların dayattığı programları uygulayacaklarını söylüyorlar.</p>
<p>Sonuç olarak bu iki partiden birisine oy atmayı tercih ettiğimizde en nihayetinde neoliberal politikaların ülke çapında uygulanmasını tercih etmiş olacağız ve tabii ki bu durum işçi sınıfının üyeleri olarak yaşam koşullarımızda herhangi bir iyileşme olmamasıyla sonuçlanacak.</p>
<p>Siyasetin sanallaşması tespitinin bizi somut ve bizce doğru bir sonuca getirdiğini kabul etmek gerekiyor. Gerçekten de programların daha çok yöntemle ilgili olarak farklılaştığı, ne yapılması gerektiğinin siyaset kurumunun dışında bir yerlerden belirlendiği bir toplumsal düzlemde simülasyonun yarattığı sanrılar içerisinde kaybolmak yerine, simülasyonun varlığını kabullenmek daha akılcı gözüküyor. İktidarın yaşamın bütün hücrelerine yayıldığı böyle bir düzlemde seçimlerin olduğu kadar siyasetin de bir anlamı kalmıyor. Bu noktada tespitin bizi doğru bir yere getirdiğinden bahsedebiliriz, ama bize bir yol sunmayı başaramadığını da kabul etmeliyiz. Sanırım bu çıkmazdan kurtulabilmek için simülasyonun oluştuğu, dolayısıyla imgenin kendi temsil yeteneğini kaybedip, üzerine yeni imgeler eklediği yere, demir çekirdeğe, “-laşma” ekinin vuku bulduğu alana bakmamız gerekiyor.</p>
<p><strong>Simülasyonun Tarihsel Arkaplanı</strong><br />
Siyaset simülasyonunun ortaya çıkışıyla, neoliberal ekonomi politikalarının hakimiyet kazandığı ve dolayısıyla küreselleşme adı verilen sürecin başladığı dönemin aynı tarihsel dönem olduğu söylenebilir. 1970'lerin ortasından itibaren başlayan ve geçen onyıllar içerisinde bütün dünyayı etkisi altına alan bu süreç içerisinde uygulanan ve hızla güç kazanan neoliberal uygulamalar sonucunda sosyal devlet olgusunun aşındığını ve zamanla yok olma durumuna gelmiş olduğunu görüyoruz.</p>
<p>ABD'de Reagan, İngiltere'de Thatcher yönetimlerinin(her ne kadar Reaganizmin askeri harcamalara aşırı önem vermesi sebebiyle Thatcherizm ile arasındaki nüanslara dikkat edilmesi gerektiği vurgulanmış olsa da) neoliberal ekonomi politikalarını en azından burjuvazi açısından olabildiğince başarıyla yürürlüğe koymuş olduğu 80'li yılların ardından, özellikle Sovyetler Birliği'nin yıkılışıyla birlikte, 90'larda çift kutuplu dünyanın sona erdiği ve ABD'nin bu süreçten dünya çapındaki egemenliğinin herkes tarafından kabul edildiği bir dönemle karşılaşıldı. ABD'nin bu amansız hegemonyası sayesinde neoliberal ekonomi politikalarının bütün dünyaya yayılma süreci hızlanmıştır.</p>
<p>Neoliberalizmin otuz yılı içerisinde sosyal devletin çeşitli özelleştirme/ticarileştirme politikaları çerçevesinde budanmış olduğunu rahatça gözlemlemek mümkündür. Öyle ki her ne kadar yöntemsel olarak çevrimsel bir tarih anlayışından köşe bucak kaçmayı tercih etsek de, kapitalizmin son on yılında gelmiş olduğumuz noktayı küresel ölçekte, yüzyıl ortasındaki kapitalist dünyadan daha çok 20. yüzyıl başındaki kapitalist dünyaya benzetebiliyoruz. </p>
<p>Bu bağlam içerisinden bakıp sanallaşmanın başladığı noktayı, o demir çekirdeği aradığımızda özellikle sosyal devletin tasfiyesi olgusunu, daha net bir ifadeyle sosyal devletin bir “olgu” olma durumunu yaratan tarihsel dinamikleri merkeze oturtmamız gerekiyor. İki dünya savaşı, 29 krizi, Ekim devrimi ve benzer ayaklanma ve devrim girişimleriyle şekillenen sürecin belki de en gürbüz çocuğu, burjuvazinin toplumsal hegemonyasını “iç ve dış düşmanlar”a karşı ilkönce savunma, sonrasında ise yeniden tahsis etme işlevi gören “sosyal devlet” olmuştu. Sosyal devletin sınıflarüstü bir hakem pozisyonunda durduğu(en azından teorik düzeyde) ve çıkarları birbirinden farklı sınıfları (ısrarla tırnak içinde!) bir “uzlaşma” zemini üzerinde buluşturduğu bir sistemin yerini kamusal alanın hızla tasfiye edildiği, emekçiler lehine olan her türlü ekonomik, siyasi, örgütsel hakkın sınıfın elinden alındığı, devletin görevlerinin yeniden tanımlandığı bir sisteme bırakmasıyla ilgili yapılabilecek en önemli tespit herhalde burjuvazinin 70’lerin ortalarından itibaren eski hegemonyasını yeniden kurmayı başarmış olduğu tespitidir. Hegemonyanın burjuvazi lehine yeniden tesis edildiği bu dönemde devletin olduğu kadar siyasetin de yeni-eski kırmızı çizgileri yeniden tanımlanmıştır.</p>
<p>Nasıl ki devlet sınıflararası bir hakeme duyulan ihtiyacın doğal bir sonucu olarak büyüdüyse, siyasetin alanı da bu “uzlaşma zemininin” yaratılmasının doğal bir sonucu olarak genişletilmiştir. Günümüzde ise, ki bu gelişme siyasetin sanallaşması kavramsallaştırmasının oluşmasına zemin hazırlamıştır, uzlaşma zemininin siyaset ekseninde yaratılma eğiliminin eskiye oranla ve tabiî ki küresel bir hegemonya sağlamış olan burjuvazinin rahatlığıyla da ilişkili olarak önemsizleştiği düşünülebilir. Hegemonyanın burjuvazi lehine yeniden tahsis edilmesinin doğal bir sonucu olarak kamusal alan ve devlet daraltılmıştır. Bu gelişmeyi ulus devletlerin ortadan kalktığı şeklinde okumak yerine ulus devletin misyonunun özellikle de güvenliği ön plana çıkaracak şekilde yeniden(ki buradan Reagan politikalarıyla yeniden bağlantı kurabilmemiz mümkün hale geliyor) tanımlandığı şeklinde yorumlamak gerekir.</p>
<p>Simülasyonun bağlı olduğu demir çekirdek, ulus devletin ortadan kalktığı yanılsamasının ortaya çıktığı tarihsel süreçtir. Siyasetin sanallaşması ve ulus devletin tasfiyesi gibi söylemler her ne kadar çokuluslu şirketleri, IMF, Worldbank gibi kurumları ve onların teknokratlarını hedef göstermek ve ilgiyi o alana çekmek konusunda başarılı olsalar da, simülasyonu oluşturan özneyi, en saf ve bütünleşik haliyle tanımlamadıkları ve imgenin imleme yetisini(örneğimizde) bilerek kaybettiği anı gözden kaçırdıkları için, öznesiz ve nesnesiz bir düzlem yaratmaktadırlar. Bu noktada illa ki bir özne ve de bir nesne aramaktan yorulmayanların, dolayısıyla hala umudunu kaybetmeyenlerin tutunmaları gereken entersübjektif “gerçek” burjuvazinin toplumsal hegemonyasını kazandığı ve bunun gerektirdiği şekilde diğer özneleri kendi çizdiği sınırlar çerçevesinde yeniden tanımladığı gerçeğidir.</p>
<p><strong>Gerçekliğin Simule Olduğu Nokta</strong><br />
Bu noktada gerçekliğin nerede simülasyona dönüştüğünü kavramsal bir şekilde açılımlamak gerekmektedir. “-laşma” ekinin gerektirdiği tarihsellik, “siyaset” kavramının yapısal kurgulanışıyla tezat oluşturmaktadır. Öyle ki sanal olma durumuna doğru tarihsel bir hareketi imleyen “sanallaşma” kavramı dinamikken, “siyaset” kavramı tarihsellikten uzak bir şekilde, bir yapı öğesi olarak tanımlanmıştır. Oysa ki siyaset kavramının da her kavram gibi bir tarihi vardır. Bu tarihselliği atlayıp, kavramı zamanda asılı bir hale getirdiğimizde imgenin imlediği nesneden uzaklaşıp, sanal gerçekliğin oluşması için gerekli olan kapanmayı ve dolayısıyla demir çekirdekle arasındaki bağlantıyı mistifike etmeyi başardığını görüyoruz.</p>
<p>Mistifikasyonun siyaset kavramında yoğunlaşmasının esas sebebi, kavramın sınırlarının tarih içerisinde sürekli olarak yeniden çizildiğinin ve bu sınırları yeniden çizme faaliyetinin sınıflar arasındaki toplumsal hegemonya mücadelesi ile ilişkili olduğunun gözardı edilmesidir. Dolayısıyla bu kavramsallaştırma aslında siyaseti burjuvazi tarafından sürekli olarak yeniden tanımlandığı bir zemin olarak algılamakta ve bunu yaparken de kendisini “iktidarın her yerde olduğu” bir topografyaya hapsetmektedir. Kaçış çizgilerini bulabilmek için siyaset alanının aslında hegemonya mücadelesi ekseninde sürekli olarak yeniden belirlendiğinin ve bu yeniden belirlenme ediminin bile başlı başına bir mücadele alanı olduğunu fark etmek gerekmektedir. Siyasetin tam da burjuvazinin belirlediği kalıplar içerisinde ve yasal partilerin katıldığı seçimler ekseninde değerlendirilmesi siyasetin sanallaştığı tespitine giden yolu açacaktır.</p>
<p>Oysa ki siyasetin sınırları belirlendiği ve aksettirildiği üzre parti büroları ve seçim sandıklarından ibaret değildir. Burjuvazinin hegemonyayı ele geçirmiş olduğu bir dönemde siyasetin alanını yeniden tanımladığını, daralttığını tespit etmek ve bu yeniden tanımlamaya karşı çıkmak için tıpkı 68'in çocuklarının yapmış oldukları gibi kaldırımın altındaki kumsalı aramak gerekmektedir. Siyaseti steril merkez sağ ve sol partilerin etkisinden çıkarıp, gerçekten ait olduğu yere, en azından biz sosyalistler tarafından ait olduğunu düşündüğümüz yere, yani işlikler ve sokaklara taşınması gerekmektedir. Başka türlü küreselleşmenin “gerekliliklerinden”, uluslararası finans kurumlarının ekonomik dayatmalarından ve burjuvazinin kendi çıkarları doğrultusunda tanımlamış olduğu “kader”den kurtuluş gözükmemektedir. Oyunu bozmanın yolunun, kuralına göre oynamamaktan geçtiği göz önünde bulundurulursa seçimler sosyalistler açısından çok da büyük önem taşımamaktadır.</p>
<p>Yine de burjuvazinin tanımladığı sınırlar içerisinde sandık başına gitme ve oy verme ediminin pek çok zaman bireyler nezdinde siyasi hakların kullanılmış olduğuna yönelik bir “siyasi katharsis” etkisi yarattığı gözlemlenmelidir. Biz sokağımızdaki kaldırım taşlarının rengine bile karar veremezken, dört yılda bir oy vererek egemenliğin millette olduğunu, kendi kendimizi yönettiğimizi savlayan burjuva ideolojisinin yarattığı katharsis’i, demokrasiye yönelik bir iman tazeleme aktivitesine dönüşen seçimlerde akılcı ittifaklar ve hamleler gerçekleştirip, “yabancılaştırma efektleriyle” bozmak, son kertede burjuvazinin tahakkümüne dayalı bu sistemin ışıltılı vitrini olan burjuva demokrasisini afişe etmek gerekmektedir. </p>
<p>Siyaset simülasyonunun merkezine en azından birkaç kişiyi sokmak ve yüksek sesle “bu bir simülasyondur” dedirtmek çizilmiş olan sınırları ihlal etmemiz anlamına gelecektir. Tabi ne kadar yabancılaştırma efekti katarsak katalım, yine de asli görevimizin oyunu tümden bozmak olduğu aşikardır. Oyun salonunu yıkmak için ise oylara değil, işliklere, sokaklara ve dolayısıyla kaldırım taşlarının altındaki kumsala ihtiyacımız var.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Traktat ponowoczesny]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/?p=522</link>
<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 18:30:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/?p=522</guid>
<description><![CDATA[Koncypuję paralelnie i parataktycznie nad pasztetem zajęczym, gdyż natura jego nazwania wiedzie m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Koncypuję paralelnie i parataktycznie nad pasztetem zajęczym, gdyż natura jego nazwania wiedzie mnie do obłąkania. Będąc zaś w pełni władz umysłowych, duchowych, fizycznych i erotycznych, w głowie niewieścim mi się nie mieści, jak można spokojnie i ze zwyczajem zjadać pasztet z tym nazwaniem. To jakby sprzeniewierzać się całemu porządkowi świata, odbić dziewczynę brata, to tak, jak lubić buraki, słodzić twaróg, kochać flaki, jak nie lubić pić kakao, a to jeszcze będzie mało.</p>
<p>Pozostańmy przy kanonie - co ma pasztet na obronę?<br />
No bo przecież moi drodzy, jakże zjadać nam się godzi - danie, które w dziwnym swym nazwaniu, jęczy nawet przy śniadaniu. Ha, by tylko nam jęczało, onoż piszczy, do zawału. Zaraz w myślach mam wyjątek o niedoli tych żyjątek, co skazane na pasztety, zdobią w kuchni parapety.<br />
Trwoga, litość i współczucie - przeciw dumie, przeciw bucie, przeciw lansom na zające - choć parują się w tysiące.<br />
Przeciw łapkom, co na szczęście, przeciw futrom, niechże będzie.</p>
<p>Boż nie godzi się by danie, zajęczało pogryzane.</p>
<p>***</p>
<p>Wnioski z notki płyną strużką - jęczeć sobie można w łóżku, a u stołu przy kobiecie, mówić nie trza o pasztecie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Interpretacja czy prawda - dążenie do prawdy w humanistyce]]></title>
<link>http://lukaszgarbal.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Sat, 08 Mar 2008 12:27:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Łukasz Garbal</dc:creator>
<guid>http://lukaszgarbal.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[        Po przełomie postmodernistycznym trudno mówić w humanistyce o dążeniu do prawdy; ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="post-content">        Po przełomie postmodernistycznym trudno mówić w humanistyce o dążeniu do prawdy; nie wypada "ustalać faktów", lepiej, idąc za Popperem, "falsyfikować". Jest to w pewnym sensie zrozumiałe - wiek XX był wiekiem fanatyzmów, a człowiek uważający, że "posiadł prawdę" może być niebezpieczny dla innych (szczególnie, jeśli prawdę tę chce wmuszać w tych, którzy, jego zdaniem, jej nie znają).</div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content">    Jednocześnie jednak jest to niebezpieczne - przy przyjęciu założenia, że wszystko jest interpretacją, nie możemy ustalać faktów. Dlatego zrodziło się sztuczne pojęcie "prawdy materialnej" (podobne do pojęcia sprawiedliwości "społecznej"). Lepsze jednak jest już to sztuczne pojęcie, niż uznanie, że wszystko jest interpretacją. To niebezpieczne rozdygotanie interpretacyjne widoczne jest także poza humanistyką, choćby w prawie.</div>
<div class="post-content">    Dążenie do prawdy powinno być intencją każdego działania naukowego.</div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content">    Oczywiście, przyjęcie założenia, że osiągnięcie prawdy jest niemożliwe to ułatwienie; zwalnia nas od odpowiedzialności ("ech, czy ważne, co napiszemy, skoro i tak nie szukamy prawdy, tylko kolejnej ekwilibrystycznej interpretacji?" - można niemal usłyszeć...). A przecież nie o to powinno chodzić. Klasycznym przykładem jest tu edytorstwo, dziedzina humanistyki zmierzająca do konkretu. Unikanie odpowiedzi na pytanie, co jest podstawą tekstu, wkładanie na równorzędnej zasadzie równoległych "tekstów głównych"....</div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content"></div>
<div class="post-content">    To tylko kilka myśli dla zasygnalizowania wagi problemu. Przecież wiemy, że np. interpretacja "Lokomotywy" Tuwima jako tekstu opiewającego totalitaryzm jest błędna; co nie ma wpływu na coraz to kolejne interpretacje tego typu... A przecież nie o to powinno chodzić w humanistyce! Trzeba starać się dążyć do prawdy, przy całym uznaniu dorobku wcześniejszych badaczy (i jednocześnie wiedzy, że po nas będą zapewne kolejni!), przy pokorze własnej niepełnej wiedzy - nie możemy zmienić się w akrobatów puenty i paradoksu. Humanistyka także bada fakty.</div>
<p>(C) by Łukasz Garbal</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Son Moda Saçmalar- Alan Sokal ve Jean Brichmont]]></title>
<link>http://rehabasogul.wordpress.com/2008/02/29/son-moda-sacmalar-alan-sokal-ve-jean-brichmont/</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 22:44:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Reha Başoğul</dc:creator>
<guid>http://rehabasogul.wordpress.com/2008/02/29/son-moda-sacmalar-alan-sokal-ve-jean-brichmont/</guid>
<description><![CDATA[Geçtiğimiz onca yüzyılın düşünsel buhranında, postmodernizmin yarattığı tehlikenin takke]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://bp1.blogger.com/_nVO5Sfo0ZQY/R8iLNwgA0yI/AAAAAAAAAPY/owoKLuDjk7M/s1600-h/sonmodasacmalar.gif"><img src="http://bp1.blogger.com/_nVO5Sfo0ZQY/R8iLNwgA0yI/AAAAAAAAAPY/owoKLuDjk7M/s200/sonmodasacmalar.gif" style="display:block;text-align:center;cursor:pointer;margin:0 auto 10px;" border="0" /></a>Geçtiğimiz onca yüzyılın düşünsel buhranında, postmodernizmin yarattığı tehlikenin takkesinin göründüğü ve tam adı, <span style="font-weight:bold;">"Son moda saçmalar: Postmodern aydınların bilimi kötüye kullanmaları"</span> olan ve iki fizikçi ki biri Sokal Vakası'nın başkahramanı Alan Sokal olan, diğeri de Jean Brichmont tarafından yazılmış, günümüzün aydın, medya, eleştiri, saptırma, yapıbozumculuk gibi konularına değinen çok önem verdiğim bir kitaptır. eksiksiz dipnotlarından saptamalarına kadar bu kadar zengin bir araştırma perspektifi için oldukça uzun araştırmalar yaptıkları aşikar. bu yüzden bu kitaba uzunca ve bölüm bölüm anlatımlarla aktarmanın doğru olacağını ve kitabın mesajını daha iyi aktaracağını düşündüğüm bir inceleme yapmak istiyorum.</p>
<p><!--more--><br />
Öncelikle kitabın başarılı bulduğum çevirmenleri, Mehmet Baydur ve Ongun Onaran'ın kitabı niye çevirmelerinin gerektiğine dair yorumlarını okuyoruz. Bu bölümde, "Bencil Gen","Kör Saatçi","Tanrı Yanılgısı" kitaplarından ismi yabancı gelmeyecek Richard Dawkins'in 1998'de Nature dergisinin kitap eleştirileri bölümünde bu kitaptan söz ederken "Postmodernizmin maskesi düştü." dediğini hatırlatırken, Lacan, Kristeva, Baudrillard, Deleuze gibi yazarların etrafındaki dokunulmazlık hissiyatının yıkılmasının önemini anlatıyorlar. Bir yandan da isim vermeden Türkiye'deki bahsigeçen yazarların etkilerine bakıldığında sosyoloji, psikoloji, matematik gibi bilimlerin nasıl istismar edilebileceği ve nasıl olsa anlamıyorlar, bari entel duruşuma bilimsel bir yan özellik daha katayım" havasının tehlike boyutlarına varan önemini aktarıyorlar. Bunun bir diğer örneğini de köktendinciliğin gelişimine bakarak da anlayabiliriz.</p>
<p>Yazarların önsözüne baktığımızda ise, yine sosyolojik bulgularla dolu. Yazarlar, daha önce entelektüel pozlar adında çıkardıkları kitabın bazı aydın kesimde kopardığı fırtına sonrası, Guardian yazarı Jon henley'e göre "çağdaş fransız felsefesinin köhne bir saçmalık olduğunu" gösterdiklerinden daha sonra Liberation'da yazan Robert Maggiori'ye göre kendilerinin aşk mektuplarında dilbilgisi yanlışlarını düzelten, mizah duygusundan yoksun ukala bilim adamları olarak anıldıkları bir eleştiri yumağından yakınmalarından bahsediyor,</p>
<p>Kitabın çıkış öyküsünü ise kendi ağızlarından şöyle anlatıyor Sokal ve Brichmont:</p>
<p>"<span style="font-style:italic;">Kitap, birimizin Amerikan Kültür Çalışmaları Dergisi Social Text'te yayınladığı, şimdi ün kazanmış muzip bir aldatmacasıyla başladı. Bu makale bozuntusu parodi, ünlü fransız ve Amerikan entelektüellerin fizik ve matematik üstüne söylediklerinden yapılan, hiçbir anlamı olmayan ama ne yazık ki otantik alıntılarla tıkabasa doluydu. Sokal'ın kütüphane araştırması sonucunda oluşturduğu "dosya"nın yalnızca küçük bir bölümü bu parodinin içinde yer aldı. Bu dosyayı bilim adamı olan ve olmayan arkadaşlara gösterdikten sonra, elimizdeki malzemenin daha geniş kitlelere ulaşmasının yararlı olabileceğini düşündük. Teknik olmayan terimler kullanarak bu alıntıların neden saçma ya da çoğunlukla anlamsız olduklarını açıklamaya çalıştık. Öte yandan bu anlatılanların hangi kültürel ortamlarda bu denli ün kazanıp neden şimdiye dek oldukları gibi sergilenmediklerini tartışmak istedik.</span></p>
<p><span style="font-style:italic;">Peki ama ne iddia ediyoruz? aşağı yukarı şunu: Lacan, Kristeva, Irigaray, Baudrillard ve Deleuze gibi ünlü entelektüeller sürekli defalarca bilimsel kavramların ırzına geçmişlerdir.</span></p>
<p><span style="font-style:italic;">Kitabımızın ikinci hedefi ise epistemik göreceliktir. En azından dillendirildiği zaman Fransızcadan çok İngilizce konuşulan yerlerde daha yaygın olan çağdaş bilimin bir mit"ten, bir anlatı'dan ya da bir toplumsal oluşumdan başka bir şey olmadığını iddia eden inanç.</span></p>
<p><span style="font-style:italic;">Mistifikasyon, kasten muğlak dil kullanımı, karmakarışık düşünce ve bilimsel kavramların kötüye kullanımı bu kitabın konulardır.</span>"</p>
<p>İşte bu ağır ithamlarla başlıyor kitap ve kendisine gelen çok sayıda mektupla da toplumda yaşanan bahsettikleri anlam katlini yine toplumun duyarlı kesimi tarafından teyitlediklerini söylüyorlar.</p>
<p>Giriş bölümüne geçtiğimizde, herkesin aydınlanma ülküsü içerisinde bir postmodernizm modasının çıktığını ve bunlara tepki olarak yarattıkları ve muzip bir aldatmaca olarak nitelendirdikleri bir akademik yayıncılık skandalı olan Sokal vakası'nın doğuş öyküsünü anlatıyorlar. Diğer taraftan, kitabın geri kalan bölümlerindeki olaylara bakış açılarının bilimsel altyapısını irdeliyorlar. Tüm bunların yanında Jacques lacan, Paul virilio gibi yazarların medya'daki altıboş övgülerine dair eleştirilerini sergiliyor ve "<span style="font-style:italic;font-weight:bold;">kral çıplak</span>" diyorlar.</p>
<p>Okurun kitabı okurken, kitabı nasıl algılaması gerektiğini de "alıntıların marjinalliği", "bağlamı anlamıyorsunuz", "şiirsel özgürlük" "benzetmelerin yeri", "kim uzmandır","siz de sırtınızı savlarınızın yetkin bir ağızdan çıkmış olmasına dayamıyor musunuz?", "ama bu yazarlar postmodernist değil ki...", "neden bu yazarları eleştiriyorsunuz da başka bazı yazarlara dokunmuyorsunuz?" gibi kendilerine yöneltilecek olası sorulara bakarak verdiği cevaplarla değerlendirmesini istiyorlar. Kitaptaki tüm inceleme altına aldıkları yazarlara üçkağıtçı gibi ağır sözlerle nitelendirdiklerini de es geçmeyeyim.</p>
<p>Aslında yazarlar, daha bir çok düşünürün eleştirisini, aynı düzlemde yapabileceklerini, ama vakit sorunu nedeniyle sadece fransız seçkisi olarak işe ele atmalarının, tümevarım mantığıyla, okura zaten genele dair cevaplarını sunduklarını belirtiyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Kitabın ikinci bölümünde</span> görüyoruz ki Jacques Lacan'a ayrılmış. İlkin Lacan'ın "Psikanalitik topoloji" ifadesinin Lacan'ın dilinden yazılan düşüncelerle bakışı ve matematikte yer alan topolojinin dedikleriyle alakasının olmadığı anlatılıyor. Topoloji kelimesinin etimolojisini bile bozduğunu, matematikteki pekişiklik özelliği gibi bir kaç kelimeyi kullanıp - örneğin haz, cinsel ilişkinin olanaksızlığı, sıfır ile kalkan penisin ilintisi, dilbilim ile matematik arasında kurduğu bağlantılar gibi- aynı noktalarda nasıl bozguna uğradığını anlatıyor. Ayrıca mantık diliyle psikanalitik dili örtüştürmek için karmakarışık ifadelerle bilimi aldattığını ve matematikte dediklerinin tanımsal olarak karşılığının olmadığını ayan beyan gösteriyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Kitabın üçüncü bölümdeki</span> incelemenin konusu; edebiyatın dişi kuramcılarından Julia kristeva. Dilbilim ile göstergebilim arasındaki kavramları şiirsel ölçütlere dayandırıp bilinen gerçekleri tekrarladığını, matematikteki "süreyin gücü" kavramının şiirsel dildeki yansımasını saptırarak ve eğreltileyerek kullandığını itiraf etmesinden, ortaya bir matematiksel terim atıp - örneğin "şiir bir seçimsel aksiyomdur." diyip-, sonrasında arasındaki bağlantıyı yetim bırakmasına, küme kuramını, siyaset kuramına uygularken yanlış kopyaladığı bir çok terminolojiyle okurun kafasını karıştırmaktan öte hatalı bilgilerle düşüncelerini oluşturmasından, Lacan gibi topolojiyi psikanalize uygulamalarına kadar bir çok kavramın bilimsel gerçekliğinin olmadığını yine düşünsel ve tarihsel olarak kanıtlıyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Kitabın dördüncü bölümünde</span> ilk ara veriliyor. başlık "Bilim felsefesinde epistemik görecelik" olarak isimlendirilmiş ki ilk iki bölümdeki yoğun terminolojiden sonra biraz felsefe ile okunan bilgilerin felsefedeki değerini anlamak açısından kurguda verilen bu yerinde arayı faydalı buldum. Zira tutarlılıkların sorgulamam açısından kendi kaynaklarımdan geçmiş iki bölüme bakma gereği duyuyordum ama bu ara bölüm sayesinde yerini iyi buluyorum. Ara vermesinin amacı da zaten kavram kargaşalığının olduğu postmodern anlamlandırmada tekrar özü kavramak ve bir sonraki bölüm bu bakış açısıyla okuru yönlendirebilmek ve bilgilendirmek. Bu yüzden solipsizm ve kökten kuşkuculuktan başlıyorlar kuram ve gözlem arasındaki uyumun ne derece gerçeğe yakın olduğunu incelemeye koyuluyorlar. Bilimsel bir yöntem izlemenin uslamlamanın gerekliliği açısından şart olduğunu David hume'a adledilen kökten kuşkuculuk kavramında epistemolojinin bunalımda olduğuna dair oldukça zengin bir felsefe okuma ve değerlendirme yapıyorlar ki burada karşılacağınız isimler: Karl Popper, Thomas Kuhn, Bruno Latour, Jean Baptiste Lamarck, Willard Van Orman Quine, Paul Feyerabend. Ama ağırlıklı olarak Popper'ın yanlışlamalara dair sıkıntılara getirdiği görüşler, geçtiğimiz yüzyılın keşiflerindeki göreceli bilimin getirdiği artılar ve eksiler ve saydığımız felsefecilerin bilim felsefesine ve kökten kuşkuculuklarına dair görüşlerine sıkı bir eleştiri olarak ele alındığını söyleyebilirim. Tüm bunlara ek olarak kitap dışı bir ek bilgi verirsem; Thomas kuhn'un bilimsel devrimlerin yapısı adlı kitabında ele aldığı bilim kavramının paradigmalar içerisinde baştan aşağı tanımladığını ve çağın bilimsel devrimlerini bir paradigma olarak yorumladığını ve bilimin bir inanç sistemi olduğunu belirttiği görüşleri olduğunu söylemekte fayda var. Kitapta zaten bu yeniden ele alınarak Kuhn'un dediği gibi bilimadamların at gözlüklerine sahip olduğuna dair eleştirisine de cevap verdiklerini de bilim dünyasında tartışagelen bir sorun olduğu için es geçmek yanlış olur.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Kitabın bir diğer bölümü</span>, psikanaliz, dilbilim, bilim felsefesi ilgili görüşleri bulunan Luce Irigaray başlığı altında başlıyor. burada da ilginç saptamalar var. Yazarlarımız, Irigaray'in Nietszche, Freud gibi isimlerin nükleer parçalanmayla psikolojiyi birleştirdiklerine dair iddialarının, hem tarihi bilgi hatası olduğunu, hem de bunun bilim nezdinde gereksiz bir bilgi olduğunu belirtiyorlar. Diğer yandan yine Irigaray'in e=mc²'nin cinsiyetleri ayırt eden bir formül olduğunu söylemesi üzerine tamamen saçmaladığını nedenleriyle anlattığı ve nükleer fizik takıntısını psikanalizde kullanmasının boş oklarla hedefleri bulmaktan öteye gidemeyeceğini belirtiyorlar. Buna benzer diğer saçmaladığı şeylerin akışkanlar mekaniği, matematik ve mantık gibi konularla cinsiyet kuramını ilişkilendirdiğini belirtebilirim ki okurken Irigaray'in ciddi olarak sarfettiği cümlelerin, gülmekten kendimi alamadığım ilişkilendirmeler olduğunu söylemeliyim.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Altıncı bölüm</span>, bilim sosyoloğu Bruno Lataour'a ayrılmış olmakla beraber, onun görecelik kuramının anlambilimsel çözümlemesine dair açıklamaları, ana hat olarak, kitabımızın yazarları tarafından eleştiriye maruz bırakılıyor. Latour'un sosyolojik yansımalarıyla ele aldığı Einstein için getirdiği önermelerin, diğer bir önermelerle fizik bilimi çerçevesinde uyuşmadığını ve ilişkilendirilemeyeceğini, bunun yanında görecelik kuramının teknik içeriğiyle, göreceliğin pedagojisini ironik bir biçimde karıştırdığını görüyoruz. Burada bir ek bölüm verilmiş ve Physics Today dergisinin Lataour'un görüşlerine sıcak baktıklarını ve kendi görüşlerini yadsığını belirtirken, verdikleri cevap, Latour'un bir görecelik kuramı ustası olabileceğini ama niye bunu sosyoloji diliyle anlatma zorunluluğu bulunan birinin başka bilim dalından faydalanarak sosyolologların anlamayacağı bir şekilde ifade etmesinin gereksizliği ve hedef saptırma niyeti üzerinde dönüyor.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Yedinci bölümde</span> yine bir ara verilip "Kaos kuramı ve postmodern bilim" başlığıyla, Jean françois Lyotard'in "Postmodern Durum" adlı kitabını baz alarak ve görüşlerini irdeleyerek katastrof kuramı, fraktal geometri, bilimin kendi evrimindeki "süreksizlik ve çelişki işlevlerini bilimin türevlenemez bilimin işlevlerini karıştırdığını, diğer yandan Pierre Simon Laplace, Henri Poincare gibi bilimadamlarının kaos ile ilgili görüşlerine yer vererek, tüm bunların ışığında nasıl bir akıl karışıklığının bilim camiasında oluştuğunu gözler önüne seriyorlar.</p>
<p>Newton Mekaniği'nin bir rönesans olarak kaos kuramında var olduğunu belirterek kaos kuramının iş yönetimi ve edebiyat çözümlemelerinde nice saçmalıkların oluştuğunu ve karmaşıklık ve de kendi kendini düzenleme kavramlarıyla karıştırılması sonucu elde edilen şöhret rantının hiç etik olmadığını detaylarıyla anlatıyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Sekizinci bölüm</span>, ünlü toplumbilimci ve felsefeci Jean Baudrillard'a ayrılmış. Kendisinin körfez savaşı ile ilgili söyledikleri oklid uzayı ile ilişkilendirmenin nasıl bir mantığı olacağını, bunun gülünç olduğunu, fizik yasalarının tersinebilme özelliğinden bahsetmesinin tamamen anlamsızlık imgesi olduğunu , yine "kıyamet günü" ve "tarihin sonu" ile bir çok matematiksel ifade kullanıp birbirine bağlamasının tutarsızlıklarına değiniyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Dokuzuncu bölümün</span> başlığında, dşünür Gilles Deleuze ve psikanalist Felix Guattari isimlerine rastlıyoruz. Michel Foucault'un da yüzyılın deleuze ile anılacağını ve onu "yücelerin yücesi" olarak nitelendirdiğini de baştan belirterek, kitapta yer alan bu iki insanın kaos, limit, riemann geometrisi, kuantum mekaniği gibi bir çok konuya felsefedeki görüşlerini aktarırken bilgiçlik tasladıklarını, kaos gibi konuları gerçek anlamıyla kullanmadıkları için yanılttıklarını, fiyakalı kuram olsun diye içine matematiği katmanın getirdiği yoz düşüncenin zararlarını, duyuların mantığını ya da kalkülüsün gizemli bir şekilde aktarılmasını deleuze'den dinlerken yaratılan akıl karışıklığının sorumlularından biri olduğunun farkına varması öğüdünü salık veriyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Onuncu bölüm</span>; şehir tasarımcısı ve mimar ve teknoloji, hız, iletişim üzerine görüşleri olan Paul Virilio'a ayrılmış. Yine şehirleşmenin, coğrafyanın, tarihin "makroskopik zaman,  uzay, atom parçacıkları gibi ifadelerle süslenip alacalı bir hal aldığı görüşlerinin yine ilişkilendirme saçmalığı olduğu, hız gibi bir çok konuda belirttiklerinin bir jargon çorbasından(hatta kalem ishali) ibaret olduğunu söylemekten çekinmiyorlar.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Onbirinci bölüm</span>, -bana göre- dil açısından en yalın bölümlerden biri... Zira matematiğin ta kendisi mevcut. Başlık şöyle: "Gödel teoremi ve küme kuramı: kötüye kullanmanın örnekleri" Kristeva ve virilio"daki entelektüel görünme çabasıyla gödel teoremini buna yakışıksız bir şekilde alet etme şekline binaen, toplumsal konuların eleştirmeni olarak tanıtılan Regis Debray'in "Siyasi düşüncenin eleştirisi" adlı kuramsal öğeler içeren kitabında, ünlü felsefeci Michel serres'in bunu yüceltme yazınında, yine bir başka felsefecialain Badiou'nun öznenin kuramı adlı yapıtındaki Lacancı psikanalizi, matematiksel küme kuramını ve Badiou siyasetini birleştirip bunun temellerinden birini de sürey hipotezi dayandırılmasının yine tam anlamıyla saçmalık olduğunu matematik diliyle gösteriyorlar.</p>
<p>Son söz kısmına gelirsek, muğlak ifadelerin, postmodern söylemlerin, disiplinlerarası ilişkilerin bağnaz ve kökten kuşkucu olmaması gerektiği, yine bilimsel yöntem izlemenin ve bunun üzerine çıkarım yapmanın insanlığa, düşünceye, zaman kazancına olumlu katkılar yapacağına dair görüşler mantıklı bir şekilde yazarlarımız tarafından aktarılmış. Matematik ve fizik gibi pozitif bilimlerin üstelik ispatların çok çok önemli olduğu bu bilim dallarının, sosyal bilimlerde bu denli, kendi disiplinlerinin bulunduğu çerçevede sansasyonel bir etki bırakmak için kullanılmasının ve okurun zaten anlamayacağını bilip entelektüel görüntüsünü daha üst düzeye taşıdığını zannettiği maskeyi takıp, yeni söylevlerini dinlettirmek için malzeme olarak içi boş gözüktüğünün anlatıldığı bu kitapta, uzun uzun incelenmesiyle anlaşılabilecek pozitif bilim istismarının yapılmaması gerektiğinin gerçekliğini delilleriyle ortaya koyduklarından, bilim adına hoşnut olduklarını belirtiyorlar. Burada postmodernizmin tehlikeli bir akım olduğuna dair sonuç olarak gösterilebilecek ve kişisel görüşüm olarak da haklı bulduğum ve sonuçlarından yakındığım üç olumsuz etkiyi sıralıyorlar: ilki, beşeri bilimlere zaman kaybettirmek, ikincisi, gericiliği destekleyen bir kültürel akıl karışıklığı yaratmak ve sonuncusu, siyasi solu zayıflatmak...</p>
<p>Sonlara doğru kitap, duygusallık sezdiğim bir noktaya varıyor. Kendilerinin eleştirilmesini, feministleri, eşcinselleri, toplumsal muhafazakar marksist olarak tanımlamış şekilde algılatılmak istendiklerini ve açıkça hedef olarak gösterildiklerini belirtiyorlar. Çağın yeni bir sorunu olarak değerlendirilen marjinalliğin kurumsallaşması konusunda da üstü kapalı göndermelerle ve içine dini yoz politikaları da katarak düşünmeye davet ediyorlar herkesi.</p>
<p>Ek bölümünde ise; tertipledikleri kuantum ve newton mekaniğine, türevsel topolojiye, katmanlı uzay yapısına, kuantum yapısına, klasik genel göreceliik hermenötiğine dair bilimsel görüş safsatası olan ve sokal vakası olarak anılmasına sebebiyet veren makalenin tam metnini ve Social Text'de yayınlanmasından sonra bunun safsata olduğunu uzun uzun anlatan Sokal'ın yazısını okuyarak kitaptan tatmin olmuş bir şekilde ayrılıyoruz. [güncel takibi için bkz: <a href="http://www.physics.nyu.edu/">www.physics.nyu.edu</a>]</p>
<p>Sonuca bağlarsak; kitap benim gözümde yaşanan dünyanın dışında gerek pozitif bilimlerin gerekse sosyal bilimlerin birbirlerini nasıl baltaladığının perde arkasına bir örnek ve satın aldığımız kitaplar ve içeriklerine bakıp etkilenip yeni bir bilgi, görüş, bakış açısı edinebileceğimizi düşündüğümüz zaman bile bunun gerçekliğini, anlam görüntüsünü sorgulayamacağımız bir kollektif şuursuzluk içerisinde olduğumuzun, tekrar, güçlü saptamalarla ve araştırmalarla aktarıldığı, "Gödel Escher Bach"ı kategori dışında tutarak, son 5 senede felsefedeki önemine ve matematiksel yazına dair en aykırı, en düşündürücü, en güncel ama çok usta bir hamleyle maske düşüren kitaptır.</p>
<p>Unutmadan söyleyelim ki yazılarında ve söylemlerinde kitapta incelemeye alınan ve eleştiriye tabi tutulan kişilere ait görüşlerin, Türk entelektüel çemberinde bilinen bazı kişiler tarafından, dillerinde pelesenk olarak kullanıldığı ve tam anlamıyla manasını bilmeden tekrarladıkları bu düşüncelerin, bu kitap sayesinde, yüzlerine kitaptan gayrı vurulduğunu da aldığımız istihbarata göre belirtmek doğru olur.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Warszawa: Jubileusz 50. lecia „Więzi”]]></title>
<link>http://stanislawem.wordpress.com/?p=437</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 22:06:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Stanisław EM</dc:creator>
<guid>http://stanislawem.wordpress.com/?p=437</guid>
<description><![CDATA[







2008-02-26 23:06:27


Warszawa: Jubileusz 50. lecia „Więzi”
KAI/J
W najbliższy czwarte]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<table border="0" width="100%" cellPadding="1" cellSpacing="0">
<tr>
<td bgColor="#ffffff">
<table border="0" bgColor="#ffffff" width="100%" cellPadding="0" cellSpacing="0">
<tr>
<td class="s2kolumnatxt">
<table class="dta">
<tr class="dmakt">
<td class="dmakt"><font color="#000080">2008-02-26 23:06:27</font></td>
</tr>
<tr>
<td class="dn"><font color="#000080"><span class="dt1"><strong><a href="http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&#38;art=1204063610">Warszawa: Jubileusz 50. lecia „Więzi”</a></strong></span><br />
<span class="dt">KAI/J</span><br />
</font><span class="dn1"><font color="#000080"><strong>W najbliższy czwartek 28 lutego środowisko skupione wokół miesięcznika „Wieź” obchodzić będzie jubileusz 50. lecia istnienia.</strong></font> </span></td>
</tr>
</table>
</td>
</tr>
</table>
</td>
</tr>
</table>
<blockquote><p><font color="#ff0000">2008-02-26 23:33<br />
<img border="0" vspace="7" align="left" width="89" src="http://stanislawem.wordpress.com/files/2008/02/censored1b.jpg" hspace="3" height="43" />Kościół otwarty - wiernych cug wywiał.<br />
Trafnie podsumował ten przeciąg [historii] abp Michalik w dzisiejszej Niedzieli:</font></p>
<p><em><font color="#ff0000">„I stało się to, co się stać musiało, pierwszymi i najbardziej zaciętymi krytykami Kościoła są ci ludzie, którzy w nim nigdy naprawdę nie byli, mimo że gościli w jego murach, walcząc o swoje, często słuszne ideały.”</font></em></p>
<p><font color="#ff0000">Ja bym tylko <em>"często"</em> zamienił na <em>"czasem"</em>.</font></p>
<p><font color="#ff0000">Takie to są znaki i więzi powszechne dzisiejszego Kościoła na przyszłość. <strong>Strach w nią spojrzeć.</strong></font><br />
 </p></blockquote>
<hr />
<blockquote><p><font color="#003300">Cyt. wywiad z abpem Michalikiem przeprowadził ks. Zbigniew Suchy. Ks. Suchy prosił ks. Arcybiskupa o opinię na temat wskaźnika zaufania wiernych dla biskupów. Sondaż przeprowadziło Gallup International Association w 60 krajach na próbie 62 tys. respondentów. Średnia całego sondażu wyniosła 27%. W Polsce poparcie sięga 9%, to jest o 1% mniej niż w Holandii i o 2% - niż w Niemczech.</font></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Update/errata do hipertekstualnej rzeczywistości postmodernizmu.]]></title>
<link>http://eversed.wordpress.com/2008/01/08/updateerrata-do-hipertekstualnej-rzeczywistosci-postmodernizmu/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 14:21:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>eversed</dc:creator>
<guid>http://eversed.wordpress.com/2008/01/08/updateerrata-do-hipertekstualnej-rzeczywistosci-postmodernizmu/</guid>
<description><![CDATA[Baudrillard przyglądając się wydarzeniom w Heysel, zauważył (J.Baudrillard &#8220;Syndrom Heyse]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Baudrillard przyglądając się wydarzeniom w Heysel, zauważył (J.Baudrillard "Syndrom Heysel"):  "zamiast więc uskarżać się na odrodzenie atawistycznej przemocy należy zrozumieć, iż tym, co wytwarza ową formę premocy, owe efekty specjalne, do których zalicza się także terroryzm (...) jest sama nasza nowoczesność, nasza hipernowoczesność. Tradycyjna przemoc, jaką znamy z krajów Trzeciego Świata, ma raczej jeszcze coś z entuzjazmu i ofiary, jest rytualna, a zarazem spontaniczna. Nasza natomiast, przeciwnie, jest przemocą symulowaną; nie wynika ona z namiętności. ani z instynktu, lecz z ekranu (...) w rzeczywistości jednak one (media) ją wyprzedzają i wcześniej wywołują: mamy tu do czynienia, jak to się często zdarza, z <b>precesją mediów </b>wobec przemocy".</p>
<p><!--more--></p>
<p>Wydaje się, że wobec powyższego, jednostka nowoczesna, widz, tele-widz i obserwator, bierny konsument znaczeń, uczy się życia z przekazu zapośredniczonego w medium. Jego emocjonalność jest emocjonalnością wtórną, która owszem korzeniami tkwi w swoim pierwotnym praprzodku, lecz następnie została przetworzona, przekonfigurowana i wyreżyserowana jako autentyczna.</p>
<p>W kontekście zobojętniałego społeczeństwa, realizującego szczyty hipokryzji i niefrasobliwego moralnego relatywizmu, oburzenie prezentującego tylko na zewnątrz, nie przeżywające go wcale; w kontekście państwa, które "oddala się w oczach od politycznych rozstrzygnięć, od reprezentacji, od woli politycznej i kieruje swoją działalność coraz bardziej ku groźbom i odstraszaniu, ku symulacji i prowokacji, ku samemu spektaklowi".</p>
<p>Efekt przemocy jest zawsze ten sam, tylko podłoże inne.</p>
<p>I jakby łatwiej nam usprawiedliwić przemoc  naturalną od tej syntetycznej, emocję od spektaklu emocji, w którym wszyscy uczestniczymy, nawet aktywnie nie uczestnicząc; choć źle się stanie jeśli zaczniemy cenić różnorakie zjawiska ze tylko względu na ich źródło, nie przez kontekst wymowy.</p>
<p>Na tym tle rodzi się pewien kult tego, co nieprzetworzone, tego, czemu dajemy votum zaufania, że jest pierwotne <i>w stosunku </i>do tego, co wtórne.</p>
<p>Triumf uczestnictwa, hiperuczestnictwa, o którym pisze Baudrillard jest kryzysem świadomości, tego co czynimy, co pozwalamy sobie uczynić, co pozwalamy uczynić innym.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hipertekstualna rzeczywistość postmodernizmu.]]></title>
<link>http://eversed.wordpress.com/2008/01/04/hipertekstualna-rzeczywistosc-postmodernizmu/</link>
<pubDate>Fri, 04 Jan 2008 11:22:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>eversed</dc:creator>
<guid>http://eversed.wordpress.com/2008/01/04/hipertekstualna-rzeczywistosc-postmodernizmu/</guid>
<description><![CDATA[ W naszej przedziwnej współczesności, tak silnie akcentującej ten jakże cenny indywidualizm, ś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> W naszej przedziwnej współczesności, tak silnie akcentującej ten jakże cenny indywidualizm, śmieszne stają się cechy, z których rodzi się indywidualizm sam w sobie, ale rodzi się też coś ważniejszego – szacunek dla niego. W kulturze konsumpcji, tymczasowości i agresji – w kulturze rynkowej gry - nie należy przyznawać się do niczego, co świadczy o słabości, co może być użyte przeciwko nam. Lepiej jest tę słabość zabić – zabić publicznie w umasowionym show, które wzbudza powszechna aprobatę i śmiech. Nawet, gdy w środku ten śmiech ginie w pustce.</p>
<p><!--more--></p>
<p><b>Tytułem wstępu.</b></p>
<p>Seria Happy Tree Friends w tej chwili obejmuje ok. 50 odcinków rysowanych i animowanych przez Rhode’a Montijo i Kenna Navarro, zamieszczonych na stronie www.happytreefriends.com (nie wszystkie są aktualnie dostępne – zawartość strony ulega zmianom). Od paru miesięcy odcinki Happy Tree Friends można nabyć także na DVD.<br />
Rosnącą stale popularność serii zapewnia oryginalny, zaskakujący pomysł – a tylko takie przyciągną na dłużej uwagę internetowej społeczności. Happy Tree Friends w zamierzeniu miał być rozrywką dla młodych ludzi, których kontakty z przekazami medialnymi charakteryzuje przelotność i tymczasowość. Twórcy postawili na połączenie środków realizacji typowych dla bajek i treści rodem z amerykańskich filmów sensacyjnych, czy horrorów klasy B – gdzie krew leje się często, a trup ściele gęsto.</p>
<p><b>Baśnie 1024 bajtów</b></p>
<p>Mamy współcześnie przynajmniej dwa poziomy odbioru medialnego przekazu. Oba wyrastają z tradycji kultury wizualnej – z ery telewizji, jednak jeden wciąż jest silnie zanurzony tylko w niej, drugi wychodzi poza nią. Trudno mi dokładnie prześledzić sposób, w jaki estetyczne i moralne przyzwolenie na to, co dzieje się przed nami na ekranie (telewizora lub komputera) zaczęło się tak silnie różnicować pomiędzy nimi.</p>
<p>Odbiór przedstawień komputerowych wydaje się charakterystyczny głównie dla młodszej części społeczeństwa, nie tylko wychowanej na telewizji, ale właściwie nie znającej alternatywy dla niej. Rosnąca wciąż popularność gier komputerowych, popularność, która rozkłada się raczej nierównomiernie pomiędzy różnymi typami tych gier, zdaje się kształtować pewne emocjonalne i estetyczne oczekiwania odbiorców. Aczkolwiek sporo projektów koncernów produkujących gry komputerowych odnosi się do gier edukacyjnych, to jednak przeważającą ich liczbę stanowią klasyczne strzelanki, gry wojenne, strategiczne, symulacje, cRPG i gry zręcznościowe.</p>
<p>Jakkolwiek nie chcąc powielać opinii stereotypowych, jednomyślnie uznających gry za zło wcielone i najkrótszą drogę do odczłowieczenia, nie mogę nie dostrzec, że w znacznej części tych gier cechą dla nich charakterystyczną jest szeroko pojmowana przemoc. Niezależnie czy znajduje ona swoje usprawiedliwienie w walce o słuszną sprawę, wolność, bezpieczeństwo, czy sprawiedliwość, czy stanowi pewną eskalację nieusprawiedliwionej przemocy użytkownik przyzwyczaja się do świadomości, że najskuteczniejsza metodą działania jest siła.<br />
Bynajmniej nie chodzi tu o sprzyjanie stanowisku, że następnym krokiem takowego użytkownika jest wprowadzenie fabuły gry w życie (choć i takie sytuacje miały miejsce – żeby wspomnieć tylko film „Elephant” opowiadający prawdziwe wydarzenia, kiedy dwóch uczniów urządziło sobie „polowanie na ludzi” we własnej szkole, przenosząc tym samym zachowania z ich ulubionej gry komputerowej na rzeczywistość) – należy raczej zwrócić uwagę na ewolucję oczekiwań estetycznych i moralnych w stosunku do świata przedstawionego.</p>
<p>O ile telewizja i film mają tendencję do upowszechniania świadomości, że śmierć na ekranie nie wydarza się naprawdę, o tyle komputer idzie o krok dalej i sugeruje, że nawet bohater nie jest prawdziwy. Już w znacznym stopniu daje się zauważyć, że zachowania i sceny, które nie znajdują aprobaty wśród „zatwardziałych” widzów telewizyjnych, nie wzruszają widzów komputerowych.</p>
<p>Nie ma już granic obsceny i absurdu. W świecie, który kreujesz, nie ma żadnych zasad, poza zasadami samego tego świata. Nie ma etyki, bo nie musi jej być.</p>
<p>A kreując, zyskujesz chwilami status boga (jak w grze „Black&#38;White”) – cóż za hołd złożony ludzkiej próżności. Poczucie władzy zajmuje miejsce odpowiedzialności, wobec mylnie postrzeganej zdolności do kreowania światów i bytów.</p>
<p>Skrajnymi przykładami na swoisty permisywizm użytkownika Internetu są strony www.rotten.com i www.ogrish.com - pod hasłem „uncover reality” („odkrywając rzeczywistość”) mamy tu do czynienia z bezrefleksyjnym nurzaniem się w brutalności, okrucieństwie i całkowicie ludzkim cierpieniu. Stosunkowo „najłagodniejszymi” zamieszczanymi na portalach filmikami są te o treści pornograficznej i będące zapisami wypadków. Inną całkowicie kategorią są te przedstawiające zapisy egzekucji.</p>
<p>Przy czym najbardziej istotny jest tutaj cel zamieszczania tych relacji z rzeczywistych wydarzeń. Celem nie jest bowiem sprzeciw. Wprost przeciwnie, celem jest rozrywka.</p>
<p>Materiały zawierające często sceny nieuzasadnionej, niewyobrażalnej brutalności bawią i stają się popularne. A popularność zawsze jest rzeczą pożądaną. I mam wrażenie, że widz często zaczyna pragnąć stać się autorem.<br />
Portale w stylu rotten, czy ogrish są przykładami skrajnymi choć nie jedynymi. Sieć jest ich pełna – ot choćby bardzo popularne i zróżnicowane gry we flashu, których fabuła jest banalnie prosta, operuje trzema czy czterema kombinacjami ruchów i z reguły zmierza do wymyślnego skrzywdzenia czegoś/kogoś.<br />
<b><br />
Chcecie bajki? Oto bajka.</b><br />
I.    Wersja dla niecierpliwych<br />
Zbuduj ze zdań całość.<br />
1 -&#62;  „ze” -&#62; 2 -&#62; 3 -&#62; „Nie” -&#62; 4 -&#62; 5 -&#62; wstaw „?”. Lub niekoniecznie.<br />
II.    Wersja kompletna?<br />
W związku z sytuacją, jaką wykreował postmodernizm, nie da się poprzeć krytyki dziełka medialnego, jakim jest seria Happy Tree Friends żadną wartością uniwersalną. Każda wartość uniwersalna jest obecnie dyskusyjna. Bezdyskusyjna wydaje się jedynie subiektywność odbioru, ogromna moc odbiorcy – do nadawania znaczeń.</p>
<p>Jedyną możliwą namiastką obiektywizmu staje się powielona intersubiektywność. Lecz jeśli nią się kierować w tym przypadku, krytyka stanie się bezzasadna, z braku pożywki. W zwielokrotnionej subiektywności widzów „Happy Tree Friends” program ten funkcjonuje bowiem jako rozrywka, której nie trzeba poddawać głębszej analizie.</p>
<p>Czy rzeczywiście to wystarczy?<br />
„Happy Tree Friends” jest bez wątpienia formą postmodernistyczną. Nie da się upchnąć jej w schemat żadnego gatunku, opiera się trochę na pastiszu, na makabresce – na postmodernistycznej hipertekstualności, w której jest miejsce na wymieszanie bajki z krwawym horrorystycznym spektaklem. (1)</p>
<p>Wydaje się, że głównym zamierzeniem realizatorów programu jest zaskakiwać. Zaskakiwać bardziej niż naprawdę wstrząsać – bo zabieg ten nie ma skłaniać widza do zastanawiania się, wręcz przeciwnie. Filmiki te mają być – i rzeczywiście dla wielu są – hedonistyczną rozrywką, skrytym zezwoleniem na przyjemność czerpaną z obserwacji cierpienia. (2)</p>
<p>Krwawe widowiska były w ludzkiej kulturze zawsze obecne. Dość arogancko mówimy o sobie, że jesteśmy cywilizowani, tymczasem tkwi w nas więcej z naszej pierwotności, niż myślimy. Niż chcielibyśmy myśleć.<br />
Forma „Happy…” jest starannie przemyślana. Jest filmem animowanym – a więc czymś głośno krzyczącym o swojej absolutnej nieprawdziwości. Twórcy zdają się mówić (a oglądający ochoczo im przyklaskiwać) – „To nie dzieje się naprawdę. To tylko rysunek. Nikt naprawdę nie cierpi. Nie musisz czuć wyrzutów sumienia, że bawi cię to, na co patrzysz” (3). Uczucie to wzmacnia fakt, że każdy kolejny odcinek przynosi nam spotkanie z tymi samymi bohaterami – całymi i zdrowymi mimo poprzednich drastycznych doświadczeń.</p>
<p>Nie sądzę, że w społeczeństwie zaakceptowano by podobne show, w którym brałyby udział prawdziwe zwierzęta (nawet gdyby wypadki, które im się zdarzają były jedynie mistyfikacją) – choć pewność tę w niepokojący sposób łamią ostatnie osiągnięcia kinematografii („Nieodwracalne”), czy reality show („Wyspa Robinsona”), czy sztuki .</p>
<p>Zastanawiając się nad celowością wdrażania nas w obojętność, (4) wydaje mi się, że warto pomyśleć o konsekwencjach umacniania w nas uczucia, że patrzenie na cierpienie jako takie nie jest czymś złym. O rodzeniu się popularności tego typu widowisk. O tym, czy programy te są odpowiedzią na pewną realnie istniejącą w nas potrzebę, czy raczej mają tę potrzebę kreować. Bo choć rzeczywiście widz ma moc nadawania znaczeń – to ma także możliwość akceptowania znaczeń nadanych odgórnie ( zwłaszcza, gdy jest przeświadczony o braku zagrożenia płynącego z tej strony). A często jest to nie dość, że wygodne, to jeszcze przyjemne. Biorąc pod uwagę entuzjastyczne reakcje młodych ludzi na serię „Happy Tree Friends” mam wrażenie, że ta druga sytuacja ma tutaj miejsce.</p>
<p>Rozpatrując całość, jaką stanowi ten program, trzeba wyodrębnić jego podstawowe dwa komponenty – jego pluszowych bohaterów i krzywdy, które ich spotykają. Warto by było przy okazji zastanowić się nad zabawką i jej symboliką w naszym życiu.</p>
<p>Zabawka jest czymś, co towarzyszy dziecku, stanowi najwcześniejszego jego kompana zabawy i powiernika tajemnic. Alvin Tofler  w swojej książce „Szok przyszłości” pisze o jednorazowości rzeczy – o tym, że współcześnie przedmioty, którymi otaczamy się na co dzień są łatwo wymienialne, co wiąże się z tym – że nie są dla nas cenne i że nie przywiązujemy się do nich mocniej. Pisze o tym dość emocjonalnie – jednoznacznie piętnując to zjawisko, co oznaczałoby, ze w jego świadomości nasze relacje z zabawkami nie są tak do końca bez znaczenia – choćby w tym względzie, że mogą być potem przekładalne na nasze relacje z innymi ludźmi.<br />
Zabawka w moim dzieciństwie to nie był przedmiot. To była istota. Nieomal żywa. Z całą pewnością czująca ( i nie chodzi mi o rzeczywistą zdolność do odczuwania bólu, tylko zdolność tę uobecniającą się w mojej świadomości). To był aktywny współuczestnik mojej codzienności.</p>
<p>Nic nie mogę poradzić na narastające we mnie przekonanie – że gdy patrzymy na śmierć zabawek, patrzymy, pozwalamy na śmierć naszego dzieciństwa (5). Dziecięcej wrażliwości. Tej, która jest obecnie taka nieopłacalna, wręcz wstydliwa. Dajemy dostęp i przyzwolenie dla ludzkiej arogancji, która mówi, że jedynie cierpienie żywego, realnego człowieka jest cierpieniem godnym zastanowienia. Pozwalamy krzywdzić naszą duchowość, która nadaje życie elementom nieożywionym, symbolom nawet – rodząc tym samym w nas szacunek dla tego, co nie należy do świata ludzi. Symbolom…</p>
<p>Delikatność. Łagodność. Niewinność. Bezbronność. Powoływanie się na obecność tych wartości w dzisiejszym świecie niesie w sobie ryzyko wyśmiania. W naszej przedziwnej współczesności, tak silnie akcentującej ten jakże cenny indywidualizm, śmieszne stają się cechy, z których rodzi się indywidualizm sam w sobie, ale rodzi się też coś ważniejszego – szacunek dla niego. W kulturze konsumpcji, tymczasowości i agresji – w kulturze rynkowej gry - nie należy przyznawać się do niczego, co świadczy o słabości, co może być użyte przeciwko nam. Lepiej jest tę słabość zabić – zabić publicznie w umasowionym show, które wzbudza powszechna aprobatę i śmiech. Nawet, gdy w środku ten śmiech ginie w pustce.</p>
<p>Ale pole znaczeniowe zabawki jest szersze.<br />
Powyższy obraz – i skojarzenia – związane z zabawką są charakterystyczne dla dziecka – i to też pytanie czy właściwszym sformułowaniem nie byłoby były charakterystyczne – dla którego niedostępna jest inna, nie tak „czysta” symbolika samego terminu „zabawka”. Kończyć w tym miejscu analizę treści, którą nosi w sobie ten termin to kończyć zbyt pospiesznie. Chcemy to przyznać przed samymi sobą, czy nie – zabawka ma w naszym świecie znaczenie, o którym mówi się znacznie mniej. Właśnie może przez ten źle pojęty i jakże deklaratywny respekt dla wartości. Inne – i może bliższe nam – znaczenie pojęcia „zabawka” jest tematem tabu. Bo w świecie dorosłych zabawka będzie się prędzej kojarzyć z zależnością, która charakteryzuje stosunki między podmiotami relacji. Z tymczasowością, która tę relację definiuje. Ze zwracaniem jedynie uwagi na jej hedonistyczny aspekt – z poczuciem nie przyjmowania odpowiedzialności za tę relację. Stosunek taki podlega z jednej strony szerokiej krytyce, a z drugiej – szerokiemu kultywowaniu.</p>
<p>„Podmioty relacji”, czy może „przedmioty relacji’ – trudno jednoznacznie rozsądzić. Jednak to wystarczy, by zauważyć, że pojęcie zabawki ma w świecie dorosłych o wiele dalej idące konotacje, o wiele szerszy zakres. Termin ten mówi o dominacji – o stosunkach opartych na zasadzie silniejszy-słabszy, decydujący-zależny. Często nie wyrastamy tak do końca z zabawek – wyrastając z emocjonalnego z nimi związku – i szukamy ich w dorosłym życiu.</p>
<p>Połączenie symboliki dziecięcej związanej z terminem „zabawka” – a narzucającej się wręcz namolnie i wypływającej z „pluszowych” postaci bohaterów filmiku i niejednoznaczności, którą ma on w kulturze dorosłych – czyni z „Happy Tree Friends” rozrywkę o nieco bogatszym i bardziej mrocznym polu znaczeniowym.</p>
<p>Bo jest jakiś element sadyzmu w tym, że czerpiemy przyjemność z cierpienia tego, co od nas słabsze i krańcowo zależne (6). Z cierpienia tego, co delikatne, łagodne, niewinne i bezbronne.<br />
Zwłaszcza, gdy możemy czerpać tę przyjemność bezkarnie (7).<br />
Zarazem można powiedzieć, że jest to bardzo… ludzkie.<br />
I sadyzm w tej postaci też wpisywałby się w teorię Ericha Fromma – byłby mechanizmem obronnym – uzależnieniem się od innych ( bo osobowość sadystyczna jest zależna od przedmiotu swego sadyzmu), by uniknąć alienacji, poczucia zagubienia i odpowiedzialności za własny byt.</p>
<p>Fascynacja jaką budzi w nas ta seria ( o ile ją budzi) mogłaby powiedzieć nam trochę o nas samych. Zakładając oczywiście, że chcielibyśmy poddać to głębszej refleksji.<br />
Niezależnie od tego, czy przychylamy się do teorii, które mówią o tym, że natura ludzka jest z gruntu zła, czy do tych, że jest z gruntu dobra, problem granicy akceptacji na cierpienie pozostaje wiążący.</p>
<p>W gruncie rzeczy stanowi pytanie o niepopularną dziś moralność. Bo w kulturze fast food-fast car - fast sex często spotykamy się z obalaniem wartości, rzadziej – z ich obroną.<br />
Z tej płaszczyzny trudno  jest mi mówić o sukcesie programu Happy Tree Friends. Seria niewątpliwie bawi – bawi bardzo wielu, wielu też drażni. Dowolność i różnorodność, na które niesie ze sobą demokracja, będąc zarazem furtką dla wszelkich niepopularnych poglądów i możliwością krytyki ich, stanowi jednocześnie o popularności tego show i o niechęci, które wzbudza. Trzeba jednak zauważyć, że demokracja stanowi to oficjalne oblicze społeczeństwa, a ogólnie panujący światopogląd – oceniający światopogląd – to mniej oficjalne, ale nie mniej prawdziwe. Popularność programu Happy Tree Friends (zwłaszcza w Polsce) jest efektem niszowego odbioru – ograniczonego do tych, którzy dysponują komputerem. Przeważnie są to ludzie młodzi – a ludzie młodzi w stopniu większym niż ktokolwiek inny – negują wartości, zwłaszcza gdy nie znajdują ich potwierdzenia w rzeczywistości.<br />
III.    Z powyższej rozsypanki wyrazowej stwórz swoją własną prawdę...</p>
<p><b>Opera Umysłu.</b></p>
<p>Jeżeli rzeczywistość skoczka stała się immanentną cechą rzeczywistości wirtualnej, rzeczywistości tej powinniśmy szukać we wszelkich płaszczyznach naszej egzystencji. Paradoksalnie – nie tylko w sferze działalności komputerowej, ale także na granicy światów – tam gdzie fenomen VR przeniknął teoretycznie spójną granicę namacalnej codzienności.</p>
<p>Wojciech Siwak, odwołując się do słów Erika Davis’a  pisze : „Przestrzeń akustyczna jest zdolna do symultaniczności, superimpozycji (przenikania) i nielinearności, ale przede wszystkim, rezonuje. Rezonans może być postrzegany jako forma przyczynowości, ale przyczynowość ta jest zupełnie inna niż kojarzona z przestrzenią wizualną, ponieważ rezonans pozwala rzeczom odpowiadać na inne w sposób nielinearny. (...) Podczas gdy przestrzeń wizualna podkreśla linearność, przestrzeń akustyczna podkreśla symultaniczność - możliwość dziania się wielu zdarzeń w tej samej strefie czasoprzestrzeni. Według tego schematu podmiot-osoba, może organizować lub organizuje przestrzeń poprzez dokonywanie syntezy zestawu różnych zdarzeń, punktów, obrazów i źródeł informacji w organiczną całość. Nie jest to do końca prawdziwe w ścisłym znaczeniu, niemniej nasze myśli i percepcja mogą zmierzać poprzez tę symultaniczność: odczuwamy wiele rzeczy równocześnie i łączymy je w koherentną lub fragmentaryczną całość. (...) Rozwój mediów elektronicznych obudził bardziej akustyczne wrażliwości w sposobach naszego doświadczania świata.”</p>
<p>Podaje także przykład Brain Opery , projektu zrealizowanego w 1996 roku przez MIT MediaLab, pod wodzą kompozytora Toda Machovera. Była to inscenizacja autobiografii jego przyjaciela Phillipa K. Dicka, zakładająca możliwość modyfikacji ego autora, na którą znaczący wpływ miały poglądy myśliciela związanego z MIT, Marvina Minsky’ego. Wpływ na całokształt mieli także słuchacze, odwiedzający laboratoria MIT, ale również uczestniczący w eksperymencie za pośrednictwem Internetu. Stawali się oni operatorami urządzeń interaktywnych (hiperinstrumentów), a efekty ich pracy z interfejsami były przesyłane do bazy danych, „przestrzeni interaktywności”. Eksperyment dawał niespotykaną dotychczas możliwość tworzenia i uczestniczenia w trójwymiarowych dziełach stanowiących połączenie obrazu i dźwięku. Biletem wstępu był Internet, za pośrednictwem którego każdy mógł zostać uczestnikiem poprzez: obserwację, współtworzenie i uczestnictwo.</p>
<p>Przykładem z dziedziny muzyki współczesnej jest zespół Gorrilaz – przy czym nie sama ich muzyka jest w tym względzie interesująca, lecz raczej... muzycy. A tych w zasadzie nie ma. Muzyka, wchodząca w intymną relację z obrazem tworzy teledysk – teledysk będący muzyczną i wizualną (polisensoryczną?) opowieścią o świecie. Ola Szaczkus w artykule „Miasto Masa Maszyna”  stwierdza, że teledysk powstał jako ilustracja dla piosenki, ale jak to często bywa ze sferą wizualną, szybko stał się nową jakością – odrębną wobec jakości piosenki, i wobec norm charakterystycznych dla filmu. Ma swój własny język, którego elementem może być tekst piosenki, choć tak wcale być nie musi. Często historia, która opowiada toczy się osobnym torem, przecząc niekiedy słowom. Przełomowa dla teledysku okazała się grafika komputerowa i jej coraz szersze zastosowanie w mediach. Dzięki niej może powstać wizja świata lub ludzi (czy innych bohaterów), którzy nabierają swojej własnej autonomii.</p>
<p><b>Głos, który widzisz.</b></p>
<p>Przyzwyczajenie użytkowników komputerowych do swoich graficznych odpowiedników (takich jak awatary), które są czymś pomiędzy pośrednikiem, reprezentantem i ambasadorem nas samych, sprawia że niekoniecznie potrzebujemy widzieć samego człowieka, by uwierzyć w ludzkie autorstwo. Z tego fenomenu skorzystali członkowie zespołu Gorrilaz. Na wszystkich ich teledyskach zamiast nich samych pojawiają się ich graficzne reprezentacje, na wszystkich takie same. Widz wierzy, że są to ich względnie wiarygodne wizerunki i awatary te traktuje nieomal jak same gwiazdy. Zjawisko to pokonało nawet barierę ekranu – i objawiło się w „naszej” rzeczywistości. Podczas koncertu grupy, zarejestrowanego przez MTV na scenę wkroczyli.... graficzni członkowie zespołu (wyświetleni na scenie). Wiara w to, że za nimi są realni ludzie zaczyna być ulotna, co więcej, przestaje być potrzebna. Hipertekst opuszcza ramy jednej dziedziny sztuki. Pojawia się meta-hipertekst.</p>
<p>A skoro wiara w obecność podmiotu poza jego wirtualną emanacją przestaje być potrzebna, czy potrzebny jest on sam? Choć pomysł zespołu Gorillaz jest niewątpliwie oryginalny, nie byli oni prekursorscy.</p>
<p>W 1994 roku powstaje w Japonii film anime zatytułowany „Macross Plus” w reżyserii Shoji Kawamori i Shinichiro Watanabe. Pojawia się tam bohaterka, w zasadzie... nie do końca będąca bohaterką. Nomen omen, także gwiazda muzyki. Nazywa się ona Sharon Apple (czyżby ukłon w pewną stronę?...) i wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko... istniała naprawdę. Jednak jest tylko projekcją, tak doskonałą, że miliony jej fanów nawet nie podejrzewają mistyfikacji. Jest bowiem piękna, utalentowana, kobieca... i może jedyne co budzi podejrzenie, to fakt, że zdaje się być doskonalsza niż sama doskonałość.</p>
<p>Istnienie i wiarygodność podobnych bytów dowodzi pewnej skłonności do ingerowania w rzeczywistość – figury będące reprezentantami Gorillaz i fantomowa Sharon Apple są bowiem czymś więcej niż tylko pięknym oszustwem. Są także marionetkami. Każdy ich krok może być wyreżyserowany. Stają się aktorami odgrywającymi role prawdziwych wykonawców, więc w pewien sposób aktorami grającymi samych siebie.<br />
Ich kondycja jest hipertekstualna, są bowiem swoistym rodzajem linku, w który można kliknąć, aby wejść w niekoniecznie linearnie prowadzony fragment konstrukcji. Jest hipertekstualna ponieważ przeskakują one swobodnie między konwencjami różnych gatunków – muzyki, teatru, dramatu, komedii i groteski – z których najważniejszym jest samo życie.</p>
<p>Jest hipertekstualna, ponieważ stanowią jednocześnie zjawisko i komentarz do niego.</p>
<p>A będąc już przy ingerencji - czyż nie marzyliśmy kiedyś wszyscy by móc ingerować w ukochany film? By ulubiony bohater nie popełnił jakiegoś błędu, by historia potoczyła się alternatywną ścieżką?</p>
<p><b>Hiperfilm.</b><br />
...ale to nie był film.</p>
<p>Arkadiusz Grzegorzak pisze o zjawisku hiperfilmu  - które polega na wprowadzaniu w gry elementów filmowych („Privateer 2”, „Harvester”, „Wing Commander”, „Prophecy” i in.), w których uczestniczą zawodowi aktorzy. Stwierdza jednocześnie, że pomysł nie sprawdził się dotychczas, głównie ze względu na odmienne oczekiwania użytkowników w stosunku do gier.- zdecydowanie wolą oni przewagę części grywalnych nad aktorskimi. Określenie gry mianem interaktywnej, w sytuacji w której pula alternatywnych możliwości wyczerpywała się szybko i nudziła, było raczej określeniem pejoratywnym aniżeli jej zaletą. Inaczej być może rzecz przedstawia się w filmie.</p>
<p>Popularyzacja nowych technologii, takich jak nowoczesne systemy projekcji filmów wymiarowych (kino Imax), ruchome kina Showscan Entertrainment (http://www.boxoff.com) - zsynchronizowane z akcją filmu siedzenia poruszają się w trakcie jego trwania, razem z widzami, czy produkcja w stylu „Mr Payback” (http://us.imdb.com/Reviews/33/3313), podczas której widz korzystając z joystica miał możliwość ingerowania w fabułę wyświetlanego filmu, wybierając jedną z trzech możliwych dróg podnoszą szansę na pełną realizację filmu interaktywnego.</p>
<p>Nie da się jednak zaprzeczyć, że sama idea filmu interaktywnego wyrasta z hipertekstu – swobodnej podróży w obszarze określonej konstrukcji.</p>
<p>Kolejne przykłady z życia sztuki i mediów (sfer zazębiających się nieustannie) dowodzą jak bardzo jesteśmy chaotycznymi podróżnikami w światach przedstawionych. Hipertekst, który udostępnia indywidualny wybór może być pewną pułapką – przynajmniej w chwili obecnej, kiedy podążając własną ścieżką, przemieszczamy się tak naprawdę w przestrzeni wyborów założonych przez autora.</p>
<p>Wydaje się, że wzrastające upowszechnienie metody (bo hipertekst jest i metodą i zjawiskiem, i środkiem i celem) jest jednocześnie jego uproszczeniem. Nie musi być to oczywiście zjawiskiem jednoznacznie negatywnym – zwłaszcza, gdy z hipertekstu korzysta się tylko, by przekazać jakąś prawdę bądź opinię o świecie. Problem pojawia się w chwili, gdy hipertekst staje się sztuką dla sztuki, nie zyskując jednocześnie na złożoności, w moralnej i etycznej próżni.</p>
<p>Rzeczywistość wirtualna, której cechą jest hipertekstualność i do której każdy hipertekst odsyła, jest strukturą, którą budują właśnie hiperteksty i zjawiska ku którym prowadzą.</p>
<p>I będąc w tej rzeczywistości skoczkiem – skacząc od odnośnika ku odnośnikowi, żebyśmy nie zabłądzili w chaosie pustych odsyłaczy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Postmodernistyczna rzeczywistość hipertekstu.]]></title>
<link>http://eversed.wordpress.com/2008/01/04/39/</link>
<pubDate>Fri, 04 Jan 2008 10:41:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>eversed</dc:creator>
<guid>http://eversed.wordpress.com/2008/01/04/39/</guid>
<description><![CDATA[Fascynujący, tajemniczy, wręcz intymny stosunek, w jaki wchodzą ze sobą nawzajem twórca, dzieł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Fascynujący, tajemniczy, wręcz intymny stosunek, w jaki wchodzą ze sobą nawzajem twórca, dzieło i odbiorca, stanowił przedmiot badań, dyskusji, sporów, głównie w dziedzinie sztuki. Niezależnie, czy dostrzeżemy w mediach punkty styczne ze sztuką jako taką, czy uparcie tym związkom zaprzeczymy, nie ulega wątpliwości, że gdy pojawia się komunikat, oznacza to, że ktoś go nadał i że do kogoś ma on trafić.<br />
Komunikat staje się bytem, ale w subiektywnym świecie indywidualnych doznań staje się bytem wielorakim, niejednoznacznym. A jego znaczenie staje się płynne, migocące.<br />
Funkcjonujemy wszyscy w świecie tych ulotnych znaczeń, epifanii, z których każda jest względna, bo relatywizm jest desygnatem naszych czasów.</p>
<p><!--more--><br />
<b>Rzeczywistość epifanii</b></p>
<p>Współczesna teoria mediów wiele uwagi poświęca znaczeniu. Jest to kierowanie się w stronę filozofii, która wbrew pozorom nie pyta o prawdę, tylko o znaczenie zjawisk. Wiąże się z tym pojęcie intencji przekazu, komunikatów jawnych i ukrytych, i zdolności odbiorców do konsumowania znaczeń.<br />
John Fiske  idzie o krok dalej, jako jeden z nielicznych zwraca uwagę na aktywną rolę odbiorcy nie tylko w odbieraniu znaczenia, ale w kształtowaniu go. Fascynujący, tajemniczy, wręcz intymny stosunek, w jaki wchodzą ze sobą nawzajem twórca, dzieło i odbiorca, stanowił przedmiot badań, dyskusji, sporów, głównie w dziedzinie sztuki. Niezależnie, czy dostrzeżemy w mediach punkty styczne ze sztuką jako taką, czy uparcie tym związkom zaprzeczymy, nie ulega wątpliwości, że gdy pojawia się komunikat, oznacza to, że ktoś go nadał i że do kogoś ma on trafić.<br />
Komunikat staje się bytem, ale w subiektywnym świecie indywidualnych doznań staje się bytem wielorakim, niejednoznacznym. A jego znaczenie staje się płynne, migocące.<br />
Funkcjonujemy wszyscy w świecie tych ulotnych znaczeń, epifanii, z których każda jest względna, bo relatywizm jest desygnatem naszych czasów. Legł w gruzach autorytet tradycji, który osadzał nas w świecie norm – norm, o których stanowił. Nie ma nic, do czego można by się odwołać w poszukiwaniu pewnika – nawet wiara, która obecnie jest wyborem jednego bieguna z opozycji, przestaje być wiarą w tradycyjnym rozumieniu tego słowa – przez samo to, że jest wyborem. Myśl potwierdza wszystko, ale myśl wszystkiemu zaprzecza. A nie ma możliwości wartościowania myśli – wszystkie mają ten sam status ontologiczny, wszystkie mają ten sam status w ogóle. Są sobie równoważne.<br />
Nie ma niezachwianego (myślą, a już na pewno empirycznie) autorytetu, który stanowiłby o wyższości jednej myśli nad drugą. Nie ma autorytetu niezachwianego, który stanowiłby o wyższości jednego bytu nad innym. Nie ma autorytetu, który stanowiłby o wyższości jednego znaczenia nad innym. W dzisiejszych czasach znaczenie wynikające z intencji nadawcy i znaczenie, które nadał odbiorca są równie prawomocne. I równie prawdziwe.<br />
Zerwanie nici tradycji, o którym mówiła Hanna Arendt  pociąga za sobą przewartościowania w każdej sferze życia – od sfery formalnej, czy pojęciowej do sfery ideowej. Zanika hierarchia w każdej dziedzinie życia, zanika porządek – schematy i dogmaty. Każdy aksjomat nosi w sobie piętno banału i możliwość negacji samego siebie.<br />
Fiske dostrzega w tym „instynkt samozachowawczy” postmodernizmu, który takimi założeniami skazywał każdą krytykę na niewiarygodność. Wszystko jest podważalne – oprócz postmodernizmu, którego natura jest relatywizmem i brakiem pewników. Postmodernizm stał się paradoksalnie prawdą ostateczną, a jakakolwiek próba dyskursu z tym stanem rzeczy tylko go potwierdzi. Jak każde ludzkie dziecko nosi w sobie postmodernizm szanse i zagrożenia, wady i zalety – niepewność, która jednakże mogłaby mobilizować do myślenia, przyjmowania odpowiedzialności za własne życie.</p>
<p><b>„Hiper” świat...</b></p>
<p>Hipertekstualność, która stawia wyzwania intelektowi człowieka i stanowi wieczną z nim grę – najpiękniejszy dla niego komplement, ale komplement który może stać się pustym pochlebstwem nie wyznaczając intelektowi celu. Hiperrealność – która pozwala doświadczać mu więcej i inaczej niż doświadczał do tej pory, ale odbiera właściwie rzeczy desygnowanej jej naturę, aurę i autentyczność. Człowiek stworzył świat, który teraz definiuje jego. A ponieważ jest to świat nieustannych sprzeczności – jakże człowiek naszych czasów mógłby okazać się inny?<br />
Cechą postmodernizmu, który stanowi przecież o wolności człowieka jest to, że można stać się jego krytykiem, można stać się jego apologetą – i oba te stanowiska mają swoją własną prawdziwość. Demokracja stanowi warunek krytyczny (lub przynajmniej rozwojowy) postmodernizmu, więc może postmodernizm stanowi warunek krytyczny demokracji?</p>
<p><b>i „hiper” etyka.</b></p>
<p>Wszelkie wartości stanęły przed sądem – pozamoralną ich interpretacją. Egzystencjalizm zdaje się być konsekwencją tego, o czym pisze Fromm w swojej „Ucieczce od wolności” , konsekwencją tym o czym pisała Arendt – czy Nietzsche – jeżeli Bóg umarł, jeżeli nie ma już najwyższego autorytetu i sędziego – człowiek sam staje się sobie autorytetem i sędzią. Postulat dobra – jako sposobu na życie – ze względu na to, że być może to życie jest wszystkim co mamy – nie ma siły obligującej. Jest jedynie możliwością, wyborem, nie jest dogmatem. Nie musimy – nie powinniśmy być dobrzy – jedynie możemy tacy być.<br />
Być może uwewnętrzniony ideał znaczy więcej niż ideał narzucony przez odgórny autorytet. Być może.<br />
Zdaje się wierzyć w to Hanna Arendt, mówiąc o tym, że zło jest bezmyślne. W końcu, żeby ustanowić własny ideał trzeba wysilić się bardziej, niż tylko przyjąć coś, co jest w nas kulturowo wdrukowywane. Pod tym względem wierzącym (opierającym się na autorytecie tradycji) sprzed epoki postmodernizmu łatwiej było wpadać w pułapkę zła – bezrefleksyjnie czynili to, co autorytet im kazał. Byłabym skłonna zgodzić się z tym, że skłonność do nieustannego zadawania sobie pytań (myślenia – w rozumieniu Arendt) stanowi o świadomości wyborów – czy w końcu o dobru, gdyby nie prześladująca mnie obawa, że społeczeństwo nie ma takiej umiejętności wyrobionej. Co więcej - nie robi się nic, by temu zapobiec – bo niestety bezrefleksyjnym społeczeństwem łatwiej sterować. Masy dokonują jednorazowego wyboru ideologii, których zwolennikami stają się od tej pory (bezrefleksyjnie, a jakże) – dokonując frommowskiej ucieczki od wolności, która oznacza odpowiedzialność. Masy dokonują jednorazowego wyboru znaczeń.<br />
Religia wciąż stanowi opium dla ludu. Jedyna różnicą jest ich wielość.<br />
Bezrefleksyjność stanowi także o nieodpowiedzialnym, nieprzemyślanym, wybiórczym korzystaniu ze zdobyczy postmodernizmu.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
